księga gości

Opinie

[31] 2012-09-10 22:41:00 Piotr
Heh.... o jakiej obronie i czego mamy tu pisać ? Sprawowanie nabożeństw w języku Polskim odbywa się za błogosławieństwem/pozwoleniem hierarchii naszego kościoła. Patrząc na wstawiony artykuł można powiedzieć, że Cyryl i Metody tworząc pisany język starosłowiański, który używamy podczas nabożeństw w języku cerkiewno-słowiańskim tworzyli sektę z punktu widzenia Greków , nieprawdaż ? Język ten powstał gdzieś w okolicach IX wieku, więc jak można tu mówić o tym że jest to jedyny słuszny język nabożeństw ???? Język stworzony na potrzeby krzewienia wiary, po to aby ludy słowiańskie zamieszkujące nasze tereny mogły zrozumieć słowo Boże niesione przez misjonarzy. Cyryl i Metody nie próbowali wszystkich nauczać greki, nie próbowali wprowadzić nabożeństw po Grecku, lecz po prostu przybywszy na te tereny i zastając lokalny język, utworzyli na jego podstawie cerkiewno-słowiański, po to aby (powtórzę raz jeszcze) lud słowiański mógł usłyszeć słowo Boże !! Więc nie rozumiem w ogóle o co jest ta dyskusja i z czego ktokolwiek ma się tłumaczyć. Piękno liturgii polega nie na języku w jakim jest ona służona lecz na tym jakie struny porusza w naszych sercach i umysłach. Poza tym jeżeli chcemy odnosi się języków, to co powiecie na dar Ducha świętego który otrzymali Apostołowie ? Jeżeli jedynym właściwym językiem jest język najbliższy Bogu, to po co był ten dar języków ? Wg. mnie po to aby Słowo Boże było niesione w językach zrozumiałych dla wszystkich ludów na ziemi. Ci którzy słyszeli słowa wypowiedziane przez Apostołów słyszeli swój własny język, a nie Aramejski, czy jakikolwiek inny. Idąc Tokiem rozumowania Konstantego i Krzyśka, powinniśmy dawno temu wszystko sprawować w języku Aramejskim, gdyż takim językiem posługiwał się i w takim języku nauczał Chrystus !!

Wg. mnie nikt z osób uczestniczących w nabożeństwach na ul. Lelechowskiej nie toczy wojny o to,
aby na wszystkich nabożeństwach w Polsce był język Polski, po prostu w tym języku służymy i to
nam odpowiada, nie wojujemy z językiem cerkiewno-słowiańskim, więc nie rozumiem dlaczego
ktokolwiek próbuje wojować w drugą stronę.

To chyba tyle w temacie języka ode mnie.
[32] 2012-09-10 22:27:00 Piotr
Heh.... o jakiej obronie i czego mamy tu pisać ? Sprawowanie nabożeństw w języku Polskim odbywa się za błogosławieństwem/pozwoleniem hierarchii naszego kościoła. Patrząc na wstawiony artykuł można powiedzieć, że Cyryl i Metody tworząc pisany język starosłowiański, który używamy podczas nabożeństw w języku cerkiewno-słowiańskim tworzyli sektę z punktu widzenia Greków , nieprawdaż ? Język ten powstał gdzieś w okolicach IX wieku, więc jak można tu mówić o tym że jest to jedyny słuszny język nabożeństw ???? Język stworzony na potrzeby krzewienia wiary, po to aby ludy słowiańskie zamieszkujące nasze tereny mogły zrozumieć słowo Boże niesione przez misjonarzy. Cyryl i Metody nie próbowali wszystkich nauczać greki, nie próbowali wprowadzić nabożeństw po Grecku, lecz po prostu przybywszy na te tereny i zastając lokalny język, utworzyli na jego podstawie cerkiewno-słowiański, po to aby (powtórzę raz jeszcze) lud słowiański mógł usłyszeć słowo Boże !! Więc nie rozumiem w ogóle o co jest ta dyskusja i z czego ktokolwiek ma się tłumaczyć. Piękno liturgii polega nie na języku w jakim jest ona służona lecz na tym jakie struny porusza w naszych sercach i umysłach. Poza tym jeżeli chcemy odnosi się języków, to co powiecie na dar Ducha świętego który otrzymali Apostołowie ? Jeżeli jedynym właściwym językiem jest język najbliższy Bogu, to po co był ten dar języków ? Wg. mnie po to aby Słowo Boże było niesione w językach zrozumiałych dla wszystkich ludów na ziemi. Ci którzy słyszeli słowa wypowiedziane przez Apostołów słyszeli swój własny język, a nie Aramejski, czy jakikolwiek inny. Idąc Tokiem rozumowania Konstantego i Krzyśka, powinniśmy dawno temu wszystko sprawować w języku Aramejskim, gdyż takim językiem posługiwał się i w takim języku nauczał Chrystus !!

Wg. mnie nikt z osób uczestniczących w nabożeństwach na ul. Lelechowskiej nie toczy wojny o to,
aby na wszystkich nabożeństwach w Polsce był język Polski, po prostu w tym języku służymy i to
nam odpowiada, nie wojujemy z językiem cerkiewno-słowiańskim, więc nie rozumiem dlaczego
ktokolwiek próbuje wojować w drugą stronę.

To chyba tyle w temacie języka ode mnie.
[33] 2012-09-10 21:30:00 Marta
Chciałam zauważyć, że nasz punkt duszpasterski podlega parafii św. Marii Magdaleny, więc chyba podejrzenia o sekciarstwo są absolutnie nie na miejscu
[34] 2012-09-01 23:51:00 Janek
Przy tych artykułach wasza działalność na ulicy Lelechowskiej wygląda jak działanie jakiejś sekty!!
[35] 2012-09-01 22:37:00 marta
także oczekuję na odpowiedź na pytanie Anastazji, pozdrawiam
[36] 2012-09-01 22:36:00 Borys
No właśnie. Ten artykuł pana Krzysztofa jak i wcześniejszy pana Konstantego jasno wszystko pokazują. Też chciałbym się dowiedzieć co macie na swoją obronę w tej sprawie.
[37] 2012-09-01 22:35:00 Anastazja
No właśnie. Ten artykuł który wstawił pan Krzysiek pokazuje i wyjaśnia pare spraw. Proszę niech ktoś z Lelechowskiej wytłumaczy mi co się nie zgadza w tym artykule, że modlicie się po polsku
[38] 2012-09-01 22:26:00 Krzysiek
Zawsze uważałam, że pewnych spraw nie możemy ogarnąć rozumem. Do tego potrzebna jest również wrażliwość serca. Tak jak z muzyką, sztuką, tak też jest z przyrodą. Nie da się tych rzeczy przełożyć w całości na język.
Język cerkiewnosłowiański też trudno jest przetłumaczyć. Liturgia w języku polskim, nawet w najlepszym tłumaczeniu moim zdaniem nie jest tym samym co liturgia w języku cerkiewno słowiańskim. Cerkiewny śpiew jest sztuką. A sztukę rozumie się przez wrażliwość serca. Jeżeli często uczęszczamy do cerkwi to język cerkiewnosłowiański stanie się dla nas zrozumiały. Ten, kto do cerkwi przychodzi raz lub kilka razy do roku nie zrozumie też nabożeństwa w języku polskim.
Jeżeli obcujemy z przyrodą rzadko, nie zadziwia nas i właściwie jej nie rozumiemy. Na niedzielny piknik do lasu zabieramy ze sobą sprzęt grający. Trzeba dużo czasu i cierpliwości żeby odróżniać głosy różnych zwierząt i różnych ptaków. Tak też jest z prawosławnym nabożeństwem. Trzeba cierpliwości, uczęszczania do cerkwi, by zrozumieć jego treść. Ale zrozumieć to nie znaczy, że każde słowo przetłumaczyć na język polski lub inny. Zrozumieć, to znaczy poczuć sercem, niekoniecznie znajdując dla każdej treści polski odpowiednik. Prawosławne nabożeństwo to nie jest wykład, który mamy zrozumieć. To nie medialna treść przekazywana w prosty sposób. Jest to raczej ponadludzka, treść darowana przez Boga. Jeżeli tego nie czujemy, nie odbieramy ponadrozumowo, żaden przekład, żadne uproszczenie nie będzie dla nas odpowiednie. Będziemy chcieli jeszcze prościej, jeszcze łatwiej.
Myślę że właśnie cerkiewne nabożeństwo w swoim pierwotnym języku, obok przyrody i sztuki, ratuje ludzi przed konsumenckim i racjonalnym pojmowaniem świata. Trzeba mieć szeroko otwarte oczy, uszy a przede wszystkim serce. Wtedy zrozumiemy jak wielkim darem jest cerkiewny śpiew, prawosławna liturgia.
Artykuł napisała Iwona Zinkiewicz dla Przeglądu Prawosławnego
[39] 2012-09-01 22:09:00 Konstanty
O JĘZYKU CERKIEWNYM
Język cerkiewny, w porównaniu o współczesnych języków, jest bliższydo wewnętrznego logosu* – języka ducha, religijnej intuicji i modlitewnych kontemplacji. Jest to język nie rozsądku, a serca.

Język cerkiewnosłowiański wywo­łuje w duszy człowieka cos’ w rodzaju „przypomnienia” o utraconej przez nie­go zdolności bezpośredniego we­wnętrznego przekazu swoich myśli, odbioru treści drugiej duszy i oświece­nia od Boga. Jest to język logosu, któ­ry jest głębszy niż zewnętrzny język, który potrzebuje materialnej formy -słowa.
Współczesne języki coraz bardziej oddalają się od swojego centrum – du­chowego logosu, coraz bardziej różni­cują się i materializują. Nowe języki skierowane są przede wszystkim na roz­sądek człowieka – analityczną zdol­ność jego rozumu, która jest niższa w porównaniu z duchową intuicją. One mogą wyrazić emocjonalno -uczuciowe, grzeszne stany człowieka, jednak dla wyrażenia przejawów w obszarze ducha rozkrywających się w modlitwie, nowe języki okazują się wą­tłymi, słabymi jak mięśnie starca.

Zwolennicy językowej reformy na­bożeństw twierdzą, że w nowym współ­czesnym języku liturgika będzie bar­dziej zrozumiała. Natomiast liturgia sama w sobie jest tajemnicą. Ona nie może być zrozumiała na poziomie werbalno-semantycznym**, inaczej moż­na by było ją przyswoić siedząc w fo­telu z książką w rękach.
Liturgia – to nie opowieść, która może być dokładnie wyjaśniona, czy rebus, który można odgadnąć lub roz­wiązać. Liturgia to włączenie czło­wieka w duchową realność, a środ­kiem do tego jest wpływ na człowieka całego duchowego pola Cerkwi, i ar­chitektury, i wystroju, i napiewów a przede wszystkim – siła modlitwy ka­płana i wiernych, znajdujących się w Cerkwi. O św. Janie z Kronsztadu wia­domo, że kiedy sprawował liturgię lub cicho modlił się podczas proskomidii, ludzie czuli jawnie, prawie fizycznie siłę jego modlitw i cudowną łaskę.
Język cerkiewny będąc bliższym wewnętrznemu logosowi, dlatego ma silniejszy wpływ na ludzkie serce. Nie­zwykłym zjawiskiem jest to, że w ję­zyku cerkiewno – słowiańskim skład­nie wyrazowe nie bacząc na analitycz­ny rozsądek człowieka są tak ułożone, że oświecają go strumieniem gorącego światła, jakby odkrywały jego serce, drżące jak dusza wędrowca, który uj­rzał po długiej, uciążliwej drodze ogień ojcowskiego domu. Tu odbywa się to, co wcześniej zostało nazwane, może nie dokładnie, „przypominaniem”. Człowiek przypomina o utraconym raju i o tym języku, którego słucha­ły się wszystkie żywe istoty, o tym języku, w którym on rozmawiał z Aniołami. Jest to mi styka języka. cerkiewny, święty język wzrusza serce człowieka, zmusza poruszać tajemni­cze struny duszy. Moderniści nie znają i nie czują tego. Oni chcą stare języki zamienić na nowe, aby była bardziej zrozumiała semantyka słowa, ale ona nie uczyni bardziej zrozumiałą ta­jemnicę nabożeństw.
Oprócz tego w liturgice istnieje równorzędny język obrazów i rytu­ałów, nie mniej ważny niż język sło­wa. Ten symboliczny język jest jesz­cze mniej zrozumiały, ale służy on jako włączenie człowieka w żywą realność zachodzących zdarzeń. Kiedy mówi­my, że liturgia jest wspominaniem ziem­skiego życia Chrystusa, to wcale nie marny na myśli, że liturgia jest insceni­zacją Ewangelii. Za pośrednictwem świętych symboli liturgia daje czło­wiekowi możliwość uczestniczenia w biblijnych zdarzeniach, wewnętrzne­go przeżycia Ofiary na Golgocie jako Ofiary dokonanej osobiście dla nie­go, a Zmartwychwstania Chrystusa jako zmartwychwstania jego własnej duszy.
Powiedzieliśmy, że język cerkiew­nosłowiański to wspomnienie dla ser­ca człowieka o jego starej ojczyźnie – utraconym raju; a współczesny ję­zyk – to język szkoły i uniwersytetu, język ulicy i rynku, fabryki i dworca. On nie pomaga wyrwać się człowie­kowi z niewoli powszednich spraw, trosk i interesów. Święty język jakby świadczy, że w cerkwi mamy do czynienia z innym światem, z nietypową dla nas realnością.
Nowy język, chcemy tego czy nie, będzie nieść sobą nową treść, nową in­formację, nowy emocjonalny podtekst, którego nie możemy wykazać przez nasz logiczny rozsądek.
Nabożeństwa nie można mylić z kazaniem czy teologią. Kazanie opo­wiada nam o świecie duchowym, a mo­dlitwa wciela nas w ten świat; teologia pokazuje nam drogę, a modlitwa pro­wadzi tą drogą.
Mówimy o pięknie języka cerkiewno-słowiańskiego. Co rozumiemy przez to? Myślimy, że jest to pewna tajemni­cza harmonia rytmów serca z rytmami cerkiewnego języka i ta harmonia jest odbierana przez nas jako szczególne piękno języka. Przeczytajmy uważni* na głos modlitwy w nowym i stary języku; jaką różnicę zauważymy swoim wewnętrznym stanie? Nowy język jest podobny do wody, która może zaspokoić pragnienie, ale pozostawi duszę chłodną, a cerkiewny język – to wino weselące i radują serce człowieka.
Na podst. artykułu „O cerkownom jazykie “ archimandryty Rafaiła Karelina
[40] 2012-06-16 23:08:00 ddd
ddd
<  1  2  3  4  5  6  7    >

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token