teologia
TEOLOGIA MAŁŻEŃSTWA: Prawo małżeńskie
2014-11-06

Kanony Apostolskie

 

5. Biskup, prezbiter lub diakon nie śmie pod pozorem pobożności wypędzić swojej żony. Jeżeli ją wypędzi, niech będzie wyklęty, jeśli zaś by się opierał, niech będzie deponowany[1].

17. Jeżeli ktoś po przyjęciu świętego chrztu był dwukrotnie żonaty lub też utrzymywał nałożnicę, to nie może być biskupem, prezbiterem lub diakonem, ani też nie może figurować w spisie osób duchownych[2].

18. Jeżeli ktoś pojął za małżonkę wdowę, porzuconą, jawnogrzesznicę, niewolnicę lub aktorkę ze sceny, to nie może być biskupem, prezbiterem lub diakonem, ani też nie może figurować w spisie osób duchownych[3].

19. Kto miał za żonę dwie rodzone siostry lub bratanicę, ten nie może być duchownym[4].

25. Jeżeli biskup, prezbiter lub diakon zostanie zdemaskowany jako cudzołożnik, naruszający przysięgę lub złodziej, to niech będzie deponowany, ale niech nie zostanie pozbawiony wspólnoty z Kościołem, gdyż Pismo mówi: „Nie pomścisz dwa razy jednego wykroczenia” (Na 1,9). To samo odnosi się do innych członków stanu duchownego[5].

26. Spośród bezżennych, którzy wstąpili do stanu duchownego, pozwalamy na małżeństwo, jeśli zechcą, tylko lektorom i kantorom[6].

48. Jeśli jakiś laik wypędzi własną żonę i pojmie inną kobietę, wolną lub porzuconą przez kogoś innego, to niech będzie wyklęty[7].

51. Jeżeli jakiś biskup, prezbiter, diakon lub w ogóle osoba duchowna powstrzymuje się od małżeństwa, mięsa i wina nie ze względu na umartwienie, ale z pogardy, zapominając o tym, że wszystko stworzone jest „bardzo dobre” i że „Bóg uczynił człowieka mężczyzną i kobietą”, i w ten sposób bluźniąc rzuca potwarz na stworzenie, to albo niech się poprawi, albo niech zostanie deponowany i wyłączony z Kościoła. To samo dotyczy także laika[8].

61. Jeżeli jakiś wierny zostanie obwiniony w nierządzie lub w cudzołóstwie, lub też w innym zabronionym czynie i będzie zdemaskowany, to nie może zostać duchownym[9].

67. Jeżeli ktoś zgwałci niezaręczoną dziewicę, to niech zostanie wyłączony ze wspólnoty kościelnej. Nie może też pojąć innej kobiety, lecz powinien pojąć tę, którą wybrał, nawet gdyby była ubogą[10].

 

Kanony I Soboru Powszechnego (Nicea, 325 rok)

 

3. Wielki sobór postanowił, nie czyniąc żadnego wyjątku, że biskupowi, prezbiterowi i diakonowi, a także nikomu z członków stanu duchownego, nie wolno mieszkać razem z jakąś kobietą, z wyjątkiem matki, siostry, ciotki lub też osób, które są poza wszelkimi podejrzeniami[11].

 

Kanony IV Soboru Powszechnego (Chalcedon, 451 rok)

 

14. Ponieważ w niektórych prowincjach pozwala się lektorom i kantorom zawierać związki małżeńskie, święty sobór postanowił, że nikomu z nich nie godzi się brać żony innowierczej. Ci natomiast, którzy już zrodzili w takich związkach potomstwo i postarali się już ochrzcić swoje dzieci u heretyków, to winni je oddać wspólnocie Kościoła powszechnego. Dzieci natomiast jeszcze nie ochrzczone, nie mogą już otrzymać chrztu z rąk heretyków, ani też łączyć się węzłem małżeńskim z heretykiem, Żydem lub poganinem, chyba że osoba wiążąca się z prawowiernym zobowiązuje się przyjąć ortodoksyjną wiarę. Jeżeli zaś ktoś odważy się przekroczyć niniejsze postanowienie świętego soboru, to niech będzie poddany karze kanonicznej[12].

15. Nie należy wyświęcać kobiety na diakonisę przed ukończeniem czterdziestego roku życia i przed jej dokładnym sprawdzeniem. Jeżeli zaś po święceniach i sprawowaniu przez pewien czas swoich funkcji wyjdzie za mąż, wzgardziwszy łaską Bożą, to należy ją ekskomunikować razem z tym, z którym się związała[13].

16. Dziewicy, która poświęciła się Bogu, jak również zakonnikowi, nie wolno wstępować w związki małżeńskie. Jeżeli zaś znaleźli się tacy, którzy by to czynili, to niech będą wyklęci. Postanawiamy jednak, aby miejscowy biskup miał pełnię władzy okazywać im miłosierdzie[14].

27. Święty sobór postanowił, żeby tych, którzy porywają kobiety w celu ich poślubienia oraz tych, którzy pomagają lub sprzedają porywaczom, jeśli są duchownymi, pozbawić właściwej im godności, a jeśli są zakonnikami lub laikami, to ekskomunikować[15].

 

Kanony Soboru in Trullo (691-692)

 

3. Ponieważ nasz pobożny i miłujący Chrystusa cesarz[16] w swym przemówieniu do świętego Soboru Powszechnego wymagał, aby osoby należące do stanu duchownego i udzielające innym Bożych darów pozostawały czystymi i nienagannymi ministrami godnymi duchowej ofiary wielkiego Boga, który sam jest Ofiarą i Arcykapłanem oraz oczyściły się ze zmazy, która do nich przylgnęła na skutek niedozwolonych związków małżeńskich, a ponadto, ponieważ przedstawiciele wielce świętego Kościoła rzymskiego proponują sumiennie przestrzegać kanonu, a poddani tronu tego strzeżonego przez Boga cesarskiego miasta [Konstantynopola] przestrzegać zasady humanitaryzmu i wyrozumiałości, to my połączywszy po ojcowsku i w sposób miły Bogu w jedno te obydwie tendencje, tak jednak, aby z dobroci nie uczynić słabości, a z surowości okrucieństwa, zwłaszcza, kiedy mamy do czynienia z nieświadomym popełnieniem grzechu przez niemałą liczbę osób, zgodnie postanawiamy, aby ci, którzy zawarli powtórny związek małżeński i do 15 dnia ubiegłego miesiąca stycznia, minionej 4 indykcji 6199 roku pozostawali w jarzmie grzechu i nie chcieli się od niego odżegnać, zostali poddani kanonicznej depozycji.

Ci natomiast, którzy ściągnęli na siebie taką hańbę powtórnego małżeństwa, ale przed naszym zebraniem się poznali to, co jest pożyteczne, odsunęli od siebie zło i całkowicie zerwali z tym niewłaściwym i bezprawnym współżyciem, a także ci, których żony z drugiego małżeństwa już zmarły, jak również ci, którzy pragnąc nawrócenia uczą się wstrzemięźliwości, zapomniawszy szybko o swych poprzednich nieprawościach – czy są to prezbiterzy, czy diakoni, czy subdiakoni – to względem nich postanowiono, aby się powstrzymali od wszelkiej kapłańskiej i liturgicznej posługi, poddawszy się pokucie na pewien określony czas, korzystając jednak z zaszczytu siedzenia i stania [wśród duchownych], zadawalając się tym pierwszeństwem i z płaczem błagając Pana, aby darował im grzech niewiedzy. Byłoby rzeczą niewłaściwą, gdyby błogosławieństwa innemu udzielał ktoś, kto sam winien leczyć własne rany.

Tym zaś, którzy posiadali jedną żonę, ale poślubiona przez nich kobieta była wdową, jak również tych, którzy po święceniach zawarli jeden związek małżeński – czy są to prezbiterzy, czy diakoni, czy subdiakoni – należy po odsunięciu na pewien krótki czas od świętych czynności liturgicznych i po pokucie znowu przywracać na dawne stopnie, nigdy jednak na inny wyższy stopień, oczywiście wyłącznie po uprzednim rozwiązaniu ich nieprawego związku.

Postanowienie to dotyczy tych, których wina została wykazana, jak to określono już wyżej, do dnia 15 stycznia 4 indykcji i odnosi się tylko do osób duchownych. Odtąd zaś ustanawiamy i odnawiamy kanon następujący: „Kto po przyjęciu chrztu był dwukrotnie żonaty lub też utrzymywał nałożnicę, ten nie może być biskupem, prezbiterem lub diakonem, ani też nie może figurować w spisie osób duchownych” (Ap 17). Podobnie: „Jeżeli ktoś pojął za małżonkę wdowę, porzuconą, jawnogrzesznicę, niewolnicę lub aktorkę ze sceny, to nie może być biskupem, prezbiterem lub diakonem, ani też nie może figurować w spisie osób duchownych” (Ap 18)[17].

4. Jeżeli jakiś biskup, prezbiter, diakon, subdiakon, lektor, kantor lub ostiariusz obcował z niewiastą poświęconą Bogu, to niech będzie deponowany, ponieważ zhańbił oblubienicę Chrystusową. Jeżeli zaś był to laik, niech zostanie wyłączony ze społeczności kościelnej[18].

5. Nikt z duchownych, którzy nie mają przy sobie osób stojących poza wszelkimi podejrzeniami, a wyszczególnionych w kanonie [I, 3], niech nie zamieszkuje z kobietą lub niewolnicą, chroniąc się w ten sposób przed zarzutami. Jeśli ktokolwiek naruszy nasze postanowienie, niech będzie pozbawiony swej godności. To samo [postanowienie] niech przestrzegają również kastraci, zabezpieczając się przed pomówieniami. Natomiast przekraczający to postanowienie, jeśli są członkami stanu duchownego, niech będą pozbawieni godności, jeśli zaś są laikami, niech zostaną odłączeni od świętej komunii[19].

6. Ponieważ w Kanonach Apostolskich powiedziano, że „spośród wstępujących do stanu duchownego w stanie bezżennym związek małżeński mogą zawierać jedynie lektorzy i kantorzy” (Ap 26), to i my tego przestrzegając postanawiamy, że odtąd nigdy już subdiakon, diakon i prezbiter nie ma prawa zawierać związku małżeńskiego po przyjęciu święceń. Jeżeli zaś ktoś odważy się to uczynić, to niech będzie deponowany. Jeżeli zaś ktoś z osób wstępujących do stanu duchownego zechce poślubić kobietę zgodnie z prawem małżeńskim, niech to uczyni przed święceniami subdiakonatu, diakonatu lub prezbiteratu[20].

12. Dowiedzieliśmy się i tego, że w Afryce, w Libii i w innych miejscach niektórzy spośród tamtejszych miłych Bogu przełożonych [biskupów] nie zaprzestali mieszkać razem ze swymi żonami nawet po otrzymaniu święceń i dają przez to innym ludziom powód do upadku i zgorszenia, to mając na uwadze dobro powierzonej nam owczarni, uznaliśmy za rzecz właściwą, aby odtąd nic podobnego nie miało miejsca. Mówimy zaś o tym nie dlatego, żeby odrzucić lub też zmienić kanoniczne zasady apostolskie, lecz aby wzmóc troskę o zbawienie ludzi i ich postęp w cnocie, a także w tym celu, żeby nie dopuścić do żadnych zarzutów przeciwko dyscyplinie kościelnej. Apostoł bowiem powiedział: „Wszystko czyńcie na chwałę Bożą. Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, podobnie jak ja staram się przypodobać wszystkim, nie szukając żadnej korzyści, lecz dobra wielu, aby zostali zbawieni. Bądźcie naśladowcami moimi, jak i ja jestem naśladowcą Chrystusa” (1 Kor 10,31-11,1), zaś jeżeli ktoś zostanie wykryty, że to czyni, to niech będzie deponowany[21].

13. Ponieważ dowiedzieliśmy się, że w Kościele rzymskim podano jako zasadę, która głosi, że ci, którzy mają otrzymać święcenia diakonatu lub prezbiteratu, aby byli tego godni, składają obietnicę poniechania współżycia ze swymi żonami, to my, idąc za dawnym kanonem apostolskiej doskonałości i dyscypliny chcemy, aby małżeństwa ludzi poświęconych Bogu i zawarte zgodnie z prawem, nadal pozostawały nienaruszone i aby ci [duchowni] nie zrywali więzi z żonami oraz nie pozbawiali się wzajemnego obcowania w odpowiednim czasie. Jeżeli ktoś jest godnym święceń subdiakonatu, diakonatu lub prezbiteratu, to jego zamieszkiwanie z prawowitą żoną nie może stanowić przeszkody na drodze podniesienia go do tej godności i podczas święceń nie należy żądać od niego zobowiązania, że będzie powstrzymywał się od prawowitego obcowania ze swoją żoną. W przeciwnym razie poniżalibyśmy ustanowione przez Boga i pobłogosławione Jego obecnością małżeństwo, ponieważ głos Ewangelii woła donośnie: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza” (Mt 19,6), a Apostoł poucza: „Uczciwe niech będzie małżeństwo i łoże nieskalane” (Hbr 13, 4) oraz mówi: „Jesteś związany z żoną? Nie usiłuj odłączyć się od niej” (1 Kor 7,27).

Wiemy, że ojcowie zgromadzeni w Kartaginie, troszcząc się o czystość życia sług ołtarza, postanowili „żeby subdiakoni dotykający świętych misteriów, jak również diakoni i prezbiterzy dla tych samych racji powstrzymywali się od swych żon w ustalonym czasie, abyśmy i my podobnie przestrzegali tego, co zostało przekazane przez Apostołów i co było zachowywane już od najdawniejszych czasów, znając właściwy czas dla każdej rzeczy, a zwłaszcza dla postu i modlitwy. Trzeba bowiem, żeby ci, którzy zbliżają się do ołtarza, podczas sprawowania świętych Liturgii byli wstrzemięźliwi we wszystkim, aby mogli otrzymać od Boga to, o co pokornie proszą” (Kart 3). Jeżeli więc ktoś, postępując wbrew kanonom apostolskim, odważyłby się pozbawić jakiegoś duchownego, to jest prezbitera, diakona lub subdiakona, więzi i obcowania z prawowitą żoną, to niech będzie deponowany. Podobnie, jeżeli jakiś prezbiter lub diakon wypędzi swoją żonę pod pozorem pobożności, to niech zostanie odsunięty od funkcji liturgicznych, a gdyby się opierał, to niech będzie deponowany[22].

24. Nikt z należących do stanu duchownego, ani też mnich, nie może uczęszczać na wyścigi konne lub być obecnym na nieskromnych widowiskach. Jeśli zaś ktoś z duchownych zostanie zaproszony na wesele, to z chwilą gdy się zaczynają nieskromne zabawy ma powstać i natychmiast odejść, gdyż tak nakazuje nam nauka naszych ojców. Jeśli się okaże, że ktokolwiek postępuje niewłaściwie, to niech tego poniecha, w przeciwnym bowiem razie zostanie deponowany[23].

26. Prezbiter, który przez niewiedzę uwikłał się w nieprawe małżeństwo, zachowuje wprawdzie swoją pozycję, zgodnie ze świętym kanonem przez nas ustanowionym, ale niech się powstrzyma od pozostałych funkcji [kapłańskich], gdyż wystarcza mu już przebaczenie. Byłoby rzeczą nierozumną, żeby ten, kto sam winien leczyć własne rany, innym udzielał błogosławieństwa. Błogosławieństwo jest bowiem udzielaniem uświęcenia, a kto go sam nie posiada na skutek grzechu z niewiedzy, to jak go udzieli innemu? Niech więc nie udziela błogosławieństwa ani publicznie ani prywatnie, ani niech nie rozdziela innym Ciała Pańskiego, ani też niech nie pełni innych funkcji, lecz zadawala się miejscem należnym prezbiterowi, niech ze łzami błaga Pana, aby darował mu grzech popełniony z niewiedzy. Jest oczywiste, że taki nieprawy związek małżeński zostanie rozwiązany, a mąż nie będzie współżył z tą kobietą, która stała się powodem zawieszenia go w funkcjach kapłańskich[24].

30. Pragnąc czynić wszystko dla zbudowania Kościoła, postanowiliśmy również zatroszczyć się o duchownych obsługujących Kościoły w krajach barbarzyńskich. Jeżeli ci uważają, że mogą przekraczać kanon apostolski zabraniający „wypędzania swojej żony pod pozorem pobożności” (Ap 5) oraz czynić więcej niż postanowiono i dlatego za obopólną zgodą powstrzymują się ze swymi małżonkami od wzajemnych relacji, to my zarządzamy, żeby pod żadnym pozorem również z nimi nie zamieszkiwali i dostarczyli nam tym sposobem przekonywującego dowodu na dotrzymanie swej obietnicy. Zezwoliliśmy im zaś na to wyłącznie ze względu na małoduszność oraz obce i niestałe obyczaje[25].

44. Mnich, któremu zostało dowiedzione cudzołóstwo, albo też wstępujący z kobietą w związek małżeński, zgodnie z kanonami, podlega karze przewidzianej dla nierządników[26].

47. Niech żadna kobieta nie nocuje w męskim klasztorze, ani mężczyzna w żeńskim. Trzeba bowiem chronić wiernych przed skandalem i zgorszeniem, aby układali swoje życie „według tego co jest godne i miłe Panu” (1 Kor 7,35). Ktokolwiek zaś by to czynił, duchowny czy też świecki, niech będzie wyklęty[27].

48. Żona tego, który został wyniesiony do godności biskupiej, niech po rozstaniu się ze swoim mężem za obopólną zgodą i po przyjęciu przez niego święceń biskupich, wstąpi do klasztoru znajdującego się daleko od miejsca zamieszkania tego biskupa i niech korzysta z utrzymania biskupa. Jeżeli zaś wydawałaby się tego godna, to niech zostanie podniesiona do godności diakonisy[28].

53. Ponieważ powinowactwo duchowe jest ważniejsze od cielesnego, a dowiedzieliśmy się, że w niektórych miejscowościach są tacy, którzy najpierw trzymają dziecko do świętego i zbawczego chrztu, a potem zawierają związki małżeńskie z ich owdowiałymi matkami, to postanawiamy, aby odtąd nic takiego już nie czyniono. Jeżeli zaś okaże się, że nawet po ogłoszeniu niniejszego kanonu, niektórzy nadal tak postępują, to najpierw niech odstąpią od tego nieprawego małżeństwa, a następnie niech będą obłożeni karą przewidzianą za cudzołóstwo[29].

54. Pismo Święte poucza wyraźnie: „Nie zbliżaj się do ciała swego krewnego, aby odsłonić jego nagość” (Kpł 18,6). Natchniony przez Boga Bazyli wymienił w swych kanonach jedynie niektóre z zakazanych związków małżeńskich, pomijając milczeniem większość innych, a uczynił to w obu przypadkach z pożytkiem dla nas. Unikając bowiem wielu gorszących nazw, aby nie bezcześcić takimi słowami mowy, określił on nieczystość tylko ogólnymi nazwami, za pomocą których ukazał nam w ogólnym zarysie przypadki nieprawych związków małżeńskich. Ponieważ jednak ze względu na tego rodzaju przemilczenia i niejasne sformułowania zakazu nieprawych małżeństw natura mieszała samą siebie, uznaliśmy za konieczne jaśniej te sprawy przedstawić i odtąd postanawiamy: Jeżeli ktoś zawrze związek małżeński z córką swego brata, albo ojciec i syn z matką i córką lub ojciec i syn z dwoma siostrami, albo matka i córka z dwoma braćmi lub też dwaj bracia z dwoma siostrami, to niech będą poddani kanonicznej karze siedmiu lat [pokuty], oczywiście po rozwiązaniu ich nieprawego małżeństwa[30].

70. Nie pozwala się kobietom przemawiać podczas Boskiej Liturgii, lecz zgodnie ze słowami Apostoła Pawła mają milczeć. Nie powinny bowiem mówić, lecz „mają być poddane, jak nakazuje Prawo. A jeśli pragną się czegoś nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów” (1 Kor 14,34-35)[31].

72. Nie godzi się, aby ortodoksyjny mężczyzna żenił się z kobietą heretyczką, ani też ortodoksyjna kobieta wiązała się z heretykiem. Jeżeli jednak ujawni się, że coś takiego zostało przez kogoś dokonane, to małżeństwo należy uważać za nieważne, a nieprawy kontrakt małżeński rozwiązać. Nie trzeba bowiem mieszać tego, co nie może być zmieszane, ani też łączyć owcy z wilkiem, czy losu Chrystusa z losem grzeszników. Jeżeli zaś ktoś naruszy wydane przez nas postanowienie, to niech będzie wyklęty. Jeżeli natomiast ci, którzy jeszcze są niewierzący i nie zostali włączeni do ortodoksyjnej owczarni, zawarli między sobą prawny związek małżeński, a potem jedno z nich obrawszy to, co jest dobre, doszło do światła prawdy, a drugie pozostało w więzach błędu, nie chcąc skierować wzroku na Boskie promienie, niewierząca zaś żona życzy sobie mieszkać razem z wierzącym małżonkiem lub też niewierzący mąż z wierzącą małżonką, to niech się nie rozłączają, w myśl [słów] Pawła Apostoła: „Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak niewierząca żona uświęca się przez męża” (1 Kor 7,14)[32].

77. Duchowni, klerycy i mnisi, a także żaden laik-chrześcijanin nie śmie kąpać się w łaźni razem z kobietami. Stanowi to bowiem podstawę głównego zarzutu ze strony pogan. Jeśli zaś ktokolwiek zostanie na tym zdemaskowany, to duchowny niech będzie deponowany, laik natomiast niech zostanie odłączony[33].

86. Tych, którzy na zgubę dusz gromadzą i utrzymują jawnogrzesznice, jeśli są duchownymi należy deponować i ekskomunikować, a jeśli są laikami to ekskomunikować[34].

87. „Jeżeli żona opuści swego męża i wyjdzie za innego, to jest cudzołożnicą”, według [słów] świętego i Boskiego Bazylego, który to bardzo trafnie wykazał z proroctwa Proroka Jeremiasza: „Jeżeli żona wyjdzie za innego męża i nie powróci do swego męża, to przez skalanie będzie skalana” (Jr 3,1) oraz „Kto trzyma cudzołożnicę, głupi jest i bezbożny” (Prz 18,22). Jeżeli zostanie dowiedzione, że żona opuściła swego męża bez przyczyny, to jest on godzien przychylności, ona zaś kary. Ta przychylność będzie się wyrażała w tym, że pozostanie on we wspólnocie Kościoła. Ten jednak, kto opuści prawnie poślubioną  żonę i weźmie inną, to według słów Pana winien być oskarżony o cudzołóstwo (Łk 16,18). Kanony ojców naszych postanowiły, żeby tacy pozostawali przez rok wśród płaczących, przez dwa lata wśród słuchających, przez trzy lata wśród klęczących, a w siódmym roku stali z wiernymi i w ten sposób zostali uznani za godnych ofiary, jeśli ze łzami będą pokutować[35].

92. Święty sobór postanowił, żeby tych, którzy porywają kobiety pod pretekstem małżeństwa oraz tych, którzy współdziałają z porywaczami lub im pomagają, pozbawiać właściwej im godności, jeśli są duchownymi, lub też wyklinać jeżeli są laikami[36].

93. Kobieta zamieszkująca z innym mężczyzną podczas nieobecności swego męża, o którym nie ma wiadomości ani dowodów jego śmierci, dopuszcza się cudzołóstwa. Podobnej ocenie podlegają wychodzące ponownie za mąż zarówno żony żołnierzy, o których wieść zaginęła, jak i żony nie oczekujące powrotu swych mężów, którzy udali się w daleką podróż. Można tutaj jednak okazywać pewną pobłażliwość ze względu na większe prawdopodobieństwo ich śmierci. Jeżeli kobieta z niewiedzy poślubiła mężczyznę porzuconego czasowo przez żonę, ale później, po powrocie jego prawej małżonki została przez niego opuszczona, to wprawdzie cudzołożyła, ale z niewiedzy i nie traci z tego powodu prawa do małżeństwa, choć będzie lepiej, gdy pozostanie sama. Jeżeli natomiast po pewnym czasie powróci żołnierz, którego żona na skutek jego długiej nieobecności poślubiła innego mężczyznę, to niech znowu weźmie, jeżeli chce, własną żonę, a trzeba przy tym przebaczyć zarówno jej z powodu niewiedzy, jak i mężczyźnie, który ją poślubił w drugim małżeństwie[37].

98. Kto zawiera małżeństwo z kobietą zaręczoną z innym mężczyzną, jeszcze za życia narzeczonego, podlega oskarżeniu o cudzołóstwo[38].

 

Kanony VII Soboru Powszechnego (Nicea, 787 rok)

 

18. „Nie bądźcie zgorszeniem dla postronnych”, mówi święty Apostoł (1 Kor 10,32). A przecież przebywanie kobiet w domach biskupich lub w klasztorach jest przyczyną wielkiego zgorszenia. Dlatego też, jeśli się okaże, że ktokolwiek ma w domu biskupim lub klasztorze niewolnicę lub też wolną kobietę i powierza jej pełnienie jakiejkolwiek posługi, to niech takowy zostanie ukarany. Jeśli zaś będzie trwał w uporze, to niech będzie deponowany. Jeśli zaś zdarzy się kobietom przebywać w podmiejskich domach, a biskup lub igumen zechce się tam udać, to w czasie obecności biskupa lub igumena kobieta nie może pełnić żadnych posług, lecz powinna pozostać osobno w innym miejscu do czasu, aż biskup lub igumen się oddali, żeby nie wywołać zgorszenia[39].

22. Składać wszystko w ofierze Bogu i nie być niewolnikiem swoich żądz, jest wielką sprawą. „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 Kor 10,31). Również Chrystus nasz Bóg w swej Ewangelii nakazuje odcinać źródła grzechu. Nie tylko bowiem cudzołóstwo jest przez Niego karane, lecz także poruszenie myśli w kierunku popełnienia cudzołóstwa jest potępione, zgodnie z Jego słowem: „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,28). Ucząc się z tych słów winniśmy dbać o czystość naszych myśli. Albowiem chociaż „wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść” (1 Kor 10,23), jak poucza słowo apostolskie. Każdy człowiek aby żyć, musi jeść, i dla żyjących w małżeństwie wspólnie z dziećmi, w stanie laickim, nie jest karygodnym, aby mężowie i żony jedli wspólnie; niech tylko składają Dawcy posiłku dziękczynienie. Niech jednak nie łączą posiłku z wymyślnymi widowiskami lub z szatańskimi pieśniami, z cytrą i nierządnymi rozmowami, o których z wyrzutem tak oto mówi prorok: „Biada z gęślami i śpiewakami pijącym wino, niepatrzącym na sprawy Pańskie i niemyślącym o dziełach rąk Jego” (Iz 5,12). Jeśli okażą się takowi wśród chrześcijan, to niech się poprawią, a jeśli się nie poprawią, to zostaną w stosunku do nich zastosowane decyzje kanoniczne wydane poprzednio. Natomiast ci, którzy prowadzą spokojne i wspólnotowe życie, ponieważ złożyli śluby Panu Bogu, iż wezmą na siebie jarzmo życia zakonnego, „niech siedzą samotni w milczeniu” (Lm 3,28). Również ci, którzy obrali żywot kapłański, nie mają prawa spożywania posiłków z kobietami na osobności, z wyjątkiem wspólnego posiłku w gronie pobożnych i bogobojnych mężczyzn i kobiet, aby ta wspólnota stołu prowadziła do zbudowania ducha. O to także należy dbać i w odniesieniu do krewnych. Jeśli zaś zdarzy się mnichowi lub osobie ze stanu duchownego nie mieć w podróży miejsca spoczynku i z potrzeby zechce wypocząć w gospodzie lub też w czyimś domu, to zezwala się takowemu to uczynić w przypadku gdy zmusza go do tego potrzeba[40].

 

Kanony synodu w Ancyrze (314 rok)

 

10. Jeżeli kandydaci do diakonatu oświadczyli publicznie podczas swych święceń, że pragną zawrzeć związek małżeński i nie chcą pozostać w stanie bezżennym, to po zawarciu małżeństwa niech pełnią nadal swe funkcje, ponieważ otrzymali na to pozwolenie od biskupa. Jeżeli natomiast niektórzy przemilczeli to zastrzeżenie i podczas święceń zobowiązali się do pozostania w stanie bezżennym, a potem wstąpili w związki małżeńskie, to muszą zaprzestać swych funkcji diakońskich[41].

11. Dziewczyny zaręczone, a następnie uprowadzone przez innych, postanowiono zwracać ich oblubieńcom, nawet gdyby doznały od porywaczy przemocy fizycznej[42].

16. O tych, którzy obcowali, względnie obcują ze zwierzętami. Ci, którzy popełnili ten grzech przed dwudziestym rokiem życia, po piętnastu latach przebywania wśród klęczących niech uzyskają wspólnotę w modlitwie. Następnie, po upływie pięciu lat wspólnoty w modlitwie niech przystąpią do świętej komunii. W czasie ich przebywania wśród klęczących należy zbadać ich życie i na tej podstawie można okazać im miłosierdzie. Ci zaś, którzy trwali w tym grzechu od dłuższego czasu, niech pozostaną wśród klęczących przez długi okres czasu. Natomiast ci, którzy popełnili ten grzech po przekroczeniu wyżej określonego wieku, mając przy tym żony, po dwudziestu pięciu latach przebywania wśród klęczących, niech dostąpią wspólnoty w modlitwie. Następnie, po upływie pięciu lat wspólnoty w modlitwie, niech dostąpią świętej komunii. Jeśli zaś niektórzy popełnili ów grzech mając żony i po przekroczeniu pięćdziesiątego roku  życia, to niech zostaną dopuszczeni do świętej komunii w godzinie śmierci[43].

17. Święty synod nakazuje, aby sodomici i trędowaci, którzy zarazili trądem innych, modlili się wspólnie ze stojącymi przy bramie świątyni[44].

19. Ci, którzy przyrzekali dziewictwo i złamali swe przyrzeczenie, powinni pokutować z bigamistami. Zabraniamy, oczywiście, mieszkać dziewicom razem z innymi [mężczyznami] jako z braćmi[45].

20. Jeżeli czyjaś żona cudzołożyła lub też jakiś [mąż] cudzołożył, to mogą powrócić do pełnej wspólnoty [kościelnej] dopiero po siedmiu latach, przechodząc kolejne stopnie pokuty[46].

21. Stare zarządzenie ekskomunikowało aż do końca życia kobiety, które trudniąc się nierządem zabijają swe dzieci lub dopuszczają się spędzania płodu. My natomiast postępując łagodniej zarządzamy, aby one odbywały dziesięcioletnią pokutę według ustalonych stopni[47].

25. Pewien mężczyzna po zaręczynach z dziewczyną najpierw zdeprawował jej siostrę, która zaszła w ciążę, następnie ożenił się z zaręczoną, zaś zgwałcona siostra powiesiła się. Postanowiono, żeby po odbyciu dziesięcioletniej pokuty według ustalonych stopni, dopuścić współwinnych do grona stojących pokutników[48].

 

Kanony synodu w Neocezarei (314 rok)

 

1. Jeżeli prezbiter zawrze związek małżeński, to niech zostanie usunięty ze stanu duchownego. Jeśliby natomiast uprawiał nierząd lub dopuścił się cudzołóstwa, niech zostanie całkowicie wyłączony ze wspólnoty Kościoła i poddany pokucie[49].

2. Jeżeliby kobieta poślubiła dwóch braci, to niech będzie wyklęta aż do śmierci. Gdyby jednak w obliczu śmierci obiecała, że po wyzdrowieniu zerwie to małżeństwo, to z miłosierdzia niech zostanie dopuszczona do pokuty. Jeżeli zaś trwająca w takim małżeństwie żona lub mąż umrze, to dla pozostałej strony pokuta będzie sprawą trudną[50].

3. Znany jest czas odbywania pokuty nakładanej na tych, którzy się wielokrotnie żenią, jednak ich nawrócenie się i wiara skracają ten okres[51].

7. Niech prezbiter nie uczestniczy w ślubie tego, który żeni się po raz drugi, ponieważ wymaga on pokuty. Cóż by to był za prezbiter, który poprzez uczestnictwo w ślubie pochwalałby takie małżeństwo?[52]

8. Jeżeli żonie jakiegoś laika zostanie publicznie dowiedzione cudzołóstwo, to jej mąż nie może być dopuszczony do żadnych funkcji w Kościele. Jeżeli cudzołożyła po święceniach męża, to ten winien ją odesłać. Gdyby jednak nadal z nią współżył, to nie może pełnić powierzonej mu funkcji[53].

9. Jeżeli prezbiter popełnił grzech cielesny, a po otrzymaniu święceń wyznał, że zgrzeszył przed święceniami, to niech nie składa świętej ofiary, zachowując wszystkie swoje pozostałe funkcje ze względu na gorliwość w innych cnotach. Pozostałe grzechy są bowiem gładzone, jak wielu naucza, poprzez święcenia. Jeżeli zaś sam nie wyzna [grzechu] i nie można mu tego udowodnić, trzeba to pozostawić jego sumieniu[54].

10. Również diakon, jeśliby popełnił taki sam grzech, winien pełnić funkcje niższego rzędu[55].

 

Kanony synodu w Gangrze (ok. 343 roku)

 

1. Jeśliby ktoś ganił małżeństwo oraz pogardzał wierną i pobożną żoną obcującą ze swoim mężem, potępiając ich, że nie mogą wejść do królestwa [Bożego], to niech będzie wyklęty[56].

4. Jeśli ktokolwiek wątpi, że należy przyjmować Eucharystię wówczas, gdy Liturgię odprawił żonaty prezbiter, to niech będzie wyklęty[57].

9. Jeśliby ktoś zachowywał dziewictwo lub wstrzemięźliwość, powstrzymując się od małżeństwa z pogardy dla niego, a nie ze względu na piękno i świętość dziewictwa, to niech będzie wyklęty[58].

10. Jeśliby ktoś spośród zachowujących dziewictwo ze względu na Pana, wywyższał się nad tych, którzy zawarli związek małżeński, to niech będzie wyklęty[59].

14. Jeśliby jakaś żona opuściła swego męża i chciała odejść od niego z pogardy dla małżeństwa, to niech będzie wyklęta[60].

15. Jeśliby ktoś opuścił swe dzieci, nie żywił ich oraz w miarę swych możliwości nie prowadził do należytej pobożności, ale zaniedbywał je pod pretekstem ascezy, to niech będzie wyklęty[61].

16. Jeśliby jakieś dzieci opuściły swoich rodziców, zwłaszcza wierzących, i nie oddawały należytej czci tym, którzy również bez wątpienia cenią ponad wszystko pobożność, to niech będą wyklęte[62].

17. Jeśli jakakolwiek żona, dla upozorowania ascezy, ostrzyże włosy, które dał jej Bóg dla przypominania o podległości, to taka jako naruszycielka przykazania podległości niech będzie wyklęta[63].

21. Piszemy zaś o tym nie w tym celu, aby stawiać przeszkody tym, którzy w Kościele Bożym, zgodnie z Pismem, pragną uprawiać ascezę, lecz tym, którzy obierając ascezę z powodu pychy, wywyższają się nad żyjących w prostocie oraz wbrew Pismu i kanonom kościelnym wprowadzają nowości. Tak więc i dziewictwo połączone z pokorą czcimy i wstrzemięźliwość, uczciwie i pobożnie zachowywaną przyjmujemy; uznajemy również pokorne oddalenie się od spraw doczesnych, jak i oddajemy cześć małżeństwu pełnemu skromności. Nie poniżamy też bogactwa połączonego ze sprawiedliwością i dobroczynnością, chwalimy prostotę i skromność szat używanych jedynie w niewyszukanej trosce o ciało, a odwracamy się od ubierających się w delikatne szaty. Czcimy domy Boże i odbywające się w nich zgromadzenia jako święte i pożyteczne, nie utożsamiając pobożności z domami, ale czcząc każde miejsce wzniesione w imię Boże i uczęszczanie do świątyni Bożej uważamy za przynoszące pożytek. Czcimy również dobroczynność braci, zgodnie z tradycją okazywaną ubogim za pośrednictwem Kościoła. Pragniemy, aby w Kościele zostało zachowane to wszystko, co zostało przekazane z Pisma Świętego i Tradycji Apostolskiej[64].

 

Kanony synodu w Laodycei (koniec IV wieku)

 

1. Postanowiliśmy zgodnie z prawem kościelnym, aby tym, którzy zawarli związek małżeński po raz drugi, dobrowolnie i zgodnie z prawem, bez ukrywania swego obcowania, przywrócić z łaskawości wspólnotę [z Kościołem] po upływie krótkiego czasu, jaki spędzili na modlitwach i postach[65].

10. Ludzie należący do Kościoła nie powinni obojętnie żenić swych dzieci z heretykami[66].

30. Osoba wyświęcona, członek stanu duchownego lub też mnich, ani żaden chrześcijanin lub świecki, nie mogą kąpać się w łaźni razem z kobietami. Jest to powiem główne oskarżenie rzucane przez pogan[67].

31. Nie należy zawierać związków małżeńskich z żadnymi heretykami, ani oddawać im w małżeństwo swoich synów i córki, chyba, że przyrzekną, iż zostaną chrześcijanami[68].

52. W okresie Wielkiego Postu nie należy zawierać związków małżeńskich ani też obchodzić urodzin[69].

53. Chrześcijanom chodzącym na wesela nie wypada skakać lub tańczyć, ale mają skromnie spożywać wieczerzę i obiad, jak to przystoi chrześcijanom[70].

54. Osobom wyświęconym oraz członkom stanu duchownego nie wypada na weselach lub na przyjęciach oglądać nieskromnych przedstawień. Przed ich rozpoczęciem powinni powstać i oddalić się[71].

 

Kanony synodu w Kartaginie (419 rok)

 

3. Na temat wstrzemięźliwości biskup Aureliusz powiedział: Gdy na poprzednim synodzie postawiono problem wstrzemięźliwości i czystości, to postanowiono, aby wyświęceni na trzy stopnie przez same święcenia związani byli więzami czystości, jak to przystoi świętym biskupom, prezbiterom Bożym i lewitom oraz posługującym przy Boskich misteriach, to znaczy, żeby byli we wszystkim wstrzemięźliwi, aby mogli otrzymać to, o co w prostocie proszą Boga. Winniśmy przestrzegać to wszystko, co zostało przekazane przez Apostołów i było przestrzegane od dawnych czasów[72].

4. Postanowiono, aby biskup, prezbiter, diakon i wszyscy dotykający świętości, zachowywali czystość i powstrzymywali się od współżycia ze swymi żonami[73].

30. Postanowiono, żeby dzieci osób duchownych nie zawierały związków małżeńskich z poganami lub heretykami[74].

34. Biskup Aureliusz powiedział: Czcigodni Bracia! Do tego, co ustaliliśmy na temat powstrzymywania się niektórych członków stanu duchownego od własnych żon, poza lektorami, dodaję postanowienia różnych synodów: Subdiakoni dotykający świętych tajemnic, diakoni i prezbiterzy, a także biskupi, zgodnie z właściwym każdemu z tych stopni kanonem, niech powstrzymują się od swoich żon i niech żyją jak niemający żon. Jeżeli zaś tego nie uczynią, to niech zostaną deponowani. Inni zaś członkowie duchowieństwa niech nie będą do tego zmuszani, jedynie w podeszłym wieku. Cały zaś synod orzekł: Wasza Świątobliwość prawidłowo orzekł to, co przystoi kapłaństwu i odpowiada Bogu. Przeto też zatwierdzamy [to orzeczenie][75].

47. Duchowni i mnisi nie mogą chodzić do wdów lub dziewic, jak tylko na podstawie pozwolenia i zgody swojego biskupa lub prezbiterów. Jednak i w takim przypadku nie powinien [duchowny] chodzić sam, lecz z innymi duchownymi lub z tymi [osobami], z którymi biskup albo prezbiterzy mogą chodzić do takich kobiet. W innym przypadku niech rozmawiają z nimi tam, gdzie obecni są duchowni lub jacyś darzeni szacunkiem chrześcijanie[76].

81. Postanowiono, aby biskupi, prezbiterzy i diakoni, zgodnie z kanonami odnoszącymi się do ich stopni, powstrzymywali się od swoich żon. Jeśli zaś tego nie uczynią, to niech zostaną deponowani, pozostali zaś członkowie duchowieństwa niech nie będą do tego zmuszani. Należy jednak zachować zwyczaje każdego Kościoła[77].

115. Postanowiono, aby zgodnie z nauką Ewangelii i Apostołów ani opuszczony przez żonę, ani też opuszczona przez męża nie łączyli się z inną osobą. Niech pozostaną samotni lub też pogodzą się ze sobą. Jeżeli zaś wzgardzą tym postanowieniem, to niech zostaną zmuszeni do pokuty. Należy poprosić, aby został wydany w tej kwestii cesarski edykt[78].

 

Kanony św. Dionizego Aleksandryjskiego (zm. 246)

 

2. Pytanie w kwestii kobiet będących w okresie oczyszczenia, czy wolno im, czy też nie wolno wchodzić w takim stanie do domu Bożego, uważam za zbędne. Nie myślę bowiem, aby one, jeśli są wierzące i pobożne, odważyły się w takim stanie przystąpić do świętej komunii czyli dotknąć Ciała i Krwi Chrystusa. Bowiem i kobieta mająca dwudziestoletni krwotok w celu uleczenia nie dotknęła Jego, a tylko brzegu szaty. Natomiast nie zabrania się nikomu modlitwy, obojętnie w jakim byłby stanie, wspominania Pana i proszenia o pomoc. Jednakże przystępowanie do tego, co jest świętym świętych jest zabronione temu, kto nie jest czysty duszą i ciałem[79].

3. Ci, którzy zawarli związek małżeński, sami sobie winni być wystarczającymi sędziami. Słyszeli bowiem [słowa] św. Pawła, który napisał, że należy się czasowo powstrzymywać za obopólną zgodą od współżycia, aby ćwiczyć się w modlitwie, a potem znowu powracać do siebie (1 Kor 7,5)[80].

 

Kanony św. Bazylego Wielkiego (zm. 379)

 

2. Kobieta, która rozmyślnie niszczy płód, podlega takiej karze, jak za zabójstwo. Nie do nas należy wnikliwe dochodzenie, czy płód był już ukształtowany, czy jeszcze bezkształtny. W tym przypadku bowiem sprawiedliwości domaga się nie tylko mająca się urodzić istota, ale na wymiar sprawiedliwości zasłużył i ten, kto knuł przeciw niej zło, jako że, jak to często bywa, kobiety umierają przy podobnych zabiegach. Do tego dochodzi zniszczenie płodu, a to już jest drugie zabójstwo, przynajmniej w intencji tych, którzy poważają się na taki czyn. Nie należy jednak pokuty tych kobiet przeciągać aż do ich śmierci, ale winny one otrzymać wymierzoną im pokutę na lat dziesięć, a poprawę ich winno się określać nie czasem, ale sposobem, w jaki przejawiają skruchę[81].

3. Diakon, który po dostąpieniu diakonatu dopuścił się nierządu, winien być wykluczony z grona diakonów, ale jako przeniesiony do stanu świeckich nie powinien być usunięty ze wspólnoty wiernych, bo istnieje dawny kanon, według którego ci, którzy utracili swoje godności, mogą podlegać tylko tej karze, jako że starożytni ojcowie stosowali tu, moim zdaniem, następujące prawo: „Dwa razy nie będziesz karał za jedno i to samo przewinienie” (LXXNa 1,9). Ponadto istnieje ku temu i ta racja, że osoby świeckie, wyłączone ze wspólnoty wiernych, mogą być do niej ponownie przyjęte, ale diakon raz na zawsze podlega karze złożenia z godności. Tak przeto skoro diakonatu już mu więcej nie przywracano, dawni ojcowie ograniczali się do tej tylko kary kościelnej. Takie są zasady zaczerpnięte z prawa pisanego. W każdym razie bardziej właściwym środkiem uleczenia jest odejście od grzechu. Dlatego ten, kto dla uciech cielesnych uprzednio odtrącił łaskę, ale potem – jak nakazuje wstrzemięźliwość – przez poskromienie ciała i całkowite opanowanie go wyrzeknie się uciech, które przywiodły go do upadku, da nam tym samym doskonały dowód swego uzdrowienia. Winniśmy przeto mieć na uwadze i to, co wynika ze ścisłego przestrzegania prawa, i to, co zgodne jest ze zwyczajem, a w przypadkach, w których nie przewiduje się surowości, powinniśmy stosować taką regułę postępowania, jaką przekazała nam tradycja[82].

4. Wobec zawierających związki małżeńskie po raz trzeci lub wielokrotnie ojcowie ustanowili taki sam kanon, jak wobec zawierających te związki po raz drugi, mianowicie okres jednego roku w odniesieniu do zawierających go po raz drugi, chociaż inni żądają dwóch lat. Zawierających związek małżeński po raz trzeci wyłączają ze wspólnoty wiernych na lat trzy, a często i cztery. Nie nazywają oni już takich związków małżeństwem, ale poligamią, czy raczej powściągniętą rozpustą. Dlatego Samarytance, która miała kolejno pięciu mężów, Pan powiedział: „Ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem” (J 4,18), bo ci, którzy przekroczyli miarę, dwukrotnie zawierając związek małżeński, nie zasługują już na miano męża lub żony. W odniesieniu do zawierających związek małżeński po raz trzeci przyjęliśmy zwyczajowo pięcioletnie wykluczenie ze wspólnoty nie na podstawie kanonów, ale norm przyjętych przez naszych poprzedników. Nie należy więc ich raz na zawsze wykluczać z Kościoła, ale po upływie dwóch, czy może trzech lat dopuścić ich do stanu słuchających i dopiero potem można im udzielić zezwolenia na wstąpienie w związek małżeński, muszą oni jednak powstrzymywać się od przyjęcia świętości i dopiero wtedy, gdy wykażą jakieś owoce swej skruchy, można ich przyjąć do wspólnoty [Kościoła][83].

6. Rozpustnych związków zakonnic nie należy uważać za małżeństwa, ale wszelkimi sposobami trzeba spowodować zupełne zerwanie tych związków. Taki sposób postępowania będzie pożyteczny dla zabezpieczenia Kościoła przed złem, a heretykom nie da podstaw do zarzutów, że przyciągamy wiernych do siebie przez pobłażanie ich grzechom[84].

7. Tych, którzy obcują z mężczyznami lub ze zwierzętami, zabójców, trucicieli, cudzołożników i bałwochwalców uważać należy za jednakowo godnych potępienia. Tak zatem i w odniesieniu do nich przestrzegaj tej zasady, jaką masz w odniesieniu do innych. Tych jednak, którzy za nieczystość popełnioną w niewiedzy odprawili pokutę przez lat trzydzieści, bez wahania winniśmy przyjąć ponownie do wspólnoty. Niewiedza ich bowiem sprawia, że zasługują na wybaczenie, nie mówiąc o samorzutności ich wyznania i tak długim wykluczeniu ze wspólnoty. Całe niemal swe życie człowiecze wydali oni szatanowi, by nauczyć się, że nie należy postępować haniebnie. Wydaj przeto polecenie, iżby bez zwłoki przyjęci zostali z powrotem do wspólnoty [Kościoła], zwłaszcza jeśli wylewają łzy, wzruszające twą łagodność, i jeśli prowadzą życie zasługujące na wyrozumiałość[85].

8. Kto w gniewie z siekierą porwie się na swą żonę, jest zabójcą. […] Tak samo, jeśliby ktoś w innym celu niż lecznicy sporządził środek magiczny i spowodował przez to śmierć, czyn ten uważać musimy za umyślny. Czynią tak często kobiety, które usiłują zaklęciami i czarodziejskimi więzami wzbudzić u mężczyzn miłość i dają im ponadto środki, sprawiające zaćmienie umysłu. Jeśli kobiety te spowodują śmierć, choćby ich zamierzenie było inne, winny być uważane za zabójczynie umyślne ze względu na swe magiczne, a wzbronione praktyki. Dlatego też kobiety, które dostarczają środków wywołujących poronienie, są zabójczyniami, podobnie jak te, które trucicielskie środki te przyjmują i zabijają płód[86].

9. Wypowiedź Pana o niedopuszczalności porzucania związków małżeńskich, z wyjątkiem przyczyny rozpusty (Mt 19,9), jeśli tylko rozwiniemy dalej Jego myśl, stosuje się zarówno do kobiet, jak i mężczyzn. Zwyczaj jednak nie jest jednaki i w odniesieniu do kobiet spotykamy tu dużą ścisłość w postanowieniach. Apostoł powiada: „Ten, kto łączy się z nierządnicą, staje się z nią jednym ciałem” (1 Kor 6,16), a Jeremiasz mówi, że jeśli żona „pójdzie za innego męża, nie powróci do swego męża, ale jako zbezczeszczona będzie też uważana za zbezczeszczoną” (Jr 3,1), a gdzie indziej czytamy: „Kto trzyma cudzołożnicę, głupi jest i bezbożny” (Prz 18,22). Obyczaj jednak nakazuje również mężom cudzołożącym i nierządnym z dala pozostać od żon. Dlatego nie wiem, czy kobietę nadal mieszkającą razem z mężem otoczonym wzgardą można nazywać cudzołożnicą. Oskarżenie bowiem godzi tutaj w kobietę, porzucającą męża dla jego przewiny, przez którą zerwał on związek małżeński. Jeśli kobieta jest urażona i nie chce dalej znosić dopustu, to lepiej, żeby przetrwała i nie rozstawała się ze współmażonkiem, a jeśli nie chce ponieść straty majątkowej, to taka wymówka na uwagę nie zasługuje. Ale jeśli powoduje się ona tym, że mąż jej żyje rozpustnie, to obyczaj kościelny motywu takiego nie przewiduje, bo nie tylko nie poleca się jej odejść od niewiernego męża, ale nakazuje się jej zostać z powodu niepewności dalszych kolei. „Bo skądże wiesz, żono, czy zbawisz męża?” (1 Kor 7,16) Dlatego kobieta opuszczająca swego męża wtedy jest nierządnicą, jeśli idzie do innego mężczyzny. Porzucony natomiast mąż zasługuje na wyrozumiałość i współzamieszkująca z nim inna kobieta potępienia na siebie nie ściąga. Jeśli jednak mąż, który sam porzucił żonę, pójdzie za inną kobietą, sam jest cudzołożnikiem, jako że sprawia, iż ona dopuszcza się cudzołóstwa. Zamieszkująca z nim też jest cudzołożnicą, jako że zwabiła do siebie cudzego męża[87].

12. Tych, którzy dwa razy zawarli małżeństwo, kanon w ogóle wyklucza ze służby Bożej[88].

18. Co do dziewic, które w grzech popadły, mimo że wpierw przyrzekły Panu życie w czystości, i które potem przez uległość namiętnościom cielesnym złamały swe zobowiązanie, ojcowie nasi, powodując się łagodnością, okazywali pewną wyrozumiałość wobec słabości popadających w grzechy. Orzekli oni, że do wspólnoty wiernych można je przyjąć z powrotem po upływie roku, gdyż traktowali je podobnie jak wstępujących po raz drugi w związek małżeński. Co do mnie, to sądzę, że skoro dzięki łasce Boga Kościół czyni postępy i staje się coraz silniejszy, a zastęp dziewic – coraz liczniejszy, należy bacznie rozpatrzyć zagadnienie, tak jak ukazuje się ono po starannym zbadaniu, a także rozważyć myśl Pisma Świętego, którą można wysnuć na podstawie logicznego rozumowania. Wdowieństwo niżej stoi niż dziewictwo, a zatem grzech popełniony przez wdowy jest o wiele mniejszy niż grzech popełniony przez dziewice. Posłuchamy, co Paweł pisze do Tymoteusza: „Młodszych zaś wdów nie dopuszczaj [do służby Kościołowi]. Odkąd bowiem znęciła je rozkosz przeciwna Chrystusowi, chcą wychodzić za mąż. Obciąża je wyrok potępienia, ponieważ złamały pierwsze zobowiązanie” (1 Tym 5,11-12). Jeśli więc wdowa podlega tak surowemu osądowi, jako że złamała ślub dany Chrystusowi, cóż mamy myśleć o dziewicy, która jest oblubienicą Chrystusa i naczyniem świętym przeznaczonym Panu? Wielki to już grzech, gdy niewolnica wstępując w potajemne związki napełnia dom zepsuciem i swym haniebnym życiem ujmę przynosi jego właścicielowi. A przecież wielekroć gorzej, gdy oblubienica staje się cudzołożnicą i bezcześci jedność ze swym oblubieńcem, oddając się nieczystym rozkoszom. Skoro więc wdowa podlega takiemu surowemu osądowi jak zdeprawowana niewolnica, to dziewica podlega osądowi za cudzołóstwo. Jak zatem cudzołożnikiem nazywamy mężczyznę, który wiąże się z cudzą żoną, a którego nie pierwej przyjmujemy z powrotem do wspólnoty, aż nie poniecha on grzechu, tak samo orzekamy w odniesieniu do tego, kto ma przy sobie dziewicę. Musimy przeto najpierw ustalić, że dziewicą można nazwać tę, która dobrowolnie ofiarowała się Panu, wyrzekła się małżeństwa i wybrała życie w czystości. Dopuszczamy zaś złożenie ślubów dopiero od tej chwili, kiedy dojrzały wiek pozwala w pełni władać rozumem. Nie jest rzeczą właściwą uważać dziecięce wypowiedzi ze wiążące w tych sprawach. Jeśli jednak dziewczyna szesnastoletnia czy siedemnastoletnia, będąc już odpowiedzialną za swe postanowienia, zostanie poddana dłuższemu baczeniu i jeśli trwa w swych zamiarach, prosząc o przyjęcie w poczet dziewic, to należy ją do dziewic zaliczyć, złożenie przez nią ślubów uznać za wiążące, a złamanie ich karać już bez pobłażliwości. Wiele bowiem dziewcząt, które jeszcze nie doszły do wieku dojrzałego, ulega namowom rodziców, braci czy też niektórych bliskich. Czynią to zaś nie dlatego, że same odczuwają skłonność do bezżeństwa, ale dlatego, że krewni upatrują w tym jakąś korzyść dla siebie. Takich młodych dziewcząt również nie należy pochopnie dopuszczać do złożenia ślubów, ale trzeba odczekać, aż jasno poznamy ich zamiary[89].

19. Nie uznaliśmy ślubów składanych przez mężczyzn, wyjąwszy tych, którzy zostali zapisani w poczet mnichów, bo oni, jak się wydaje, milcząco przystają na bezżeństwo. Mimo to jednak sądzę, że w odniesieniu do nich również należy zalecić, iżby zadawano im odnośne pytanie i by przyjmowano od nich jasno wyrażone przyrzeczenia. Skoro zmienią postanowienie i wybiorą życie oddane rozkoszom cielesnym, podlegać winni takiej samej karze, jak rozpustnicy[90].

20. Nie sądzę, że należy potępić wszystkie kobiety, które trwając w herezji złożyły ślub dziewictwa, a potem wybrały małżeństwo. „Cokolwiek Zakon mówi, mówi do tych, którzy są w Zakonie” (Rz 3,19). Otóż te kobiety nie poddały się jeszcze jarzmu Chrystusa ani nie znają praw ustanowionych przez Pana. Dlatego mogą one być przyjęte do Kościoła i przez wiarę w Chrystusa wraz z odpuszczeniem wszystkich innych grzechów dostępują one też odpuszczenia tego grzechu. A w ogóle z czynów uprzedniego życia katechumenów nie wymaga się rozliczenia. Tych, oczywiście, Kościół bez chrztu nie przyjmuje do wspólnoty. A zatem w odniesieniu do nich przywileje, wynikające z narodzenia się do życia przez chrzest, są jak najbardziej konieczne[91].

21. Jeśli mężczyzna mieszkający z żoną nie zadowala się małżeństwem i popada w cudzołóstwo, uważamy go za cudzołożnika i przez dłuższy przeciąg czasu każemy mu pozostawać pod rygorem nałożonych kar. Nie mamy jednak kanonu, który by pozwalał oskarżyć go o cudzołóstwo, jeśli zgrzeszył z kobietą niezamężną, bo cudzołożnica, jak powiada Pismo Święte: „Jako zbezczeszczona będzie też uważana za zbezczeszczoną” (Jer 3,1) i nie powróci do swego męża, a ten, „kto trzyma cudzołożnicę, głupi jest i bezbożny” (Prz 18,22). Ten natomiast, kto dopuścił się nierządu, nie zostanie pozbawiony zamieszkiwania ze swą żoną. Dlatego żona przyjmie z powrotem swego męża, jeśli poniecha on życia nierządnego, mąż natomiast odprawi zbezczeszczoną ze swego domu. Zasadność tej praktyki niełatwo zrozumieć, ale zwyczaj wziął tu górę[92].

22. Tych, którzy mają u siebie kobiety porwane, jeśli porwali je, choć inni chcieli je pojąć za żony, nie pierwej należy przyjąć z powrotem do wspólnoty, aż zostaną one im odebrane i przywrócone tym, którzy je wpierw chcieli poślubić, aby wiadomo było, czy chcą je przyjąć, czy też odprawić. Jeśli zaś ktoś porwie kobietę wolną, należy mu ją odebrać i oddać bliskim, a potem zwrócić się o postanowienie o ich losie do jej bliskich, czy będą to rodzice, czy bracia, czy inni opiekunowie dziewczyny. Jeśli postanowią oni wydać ją za tego mężczyznę, należy doprowadzić do zawarcia małżeństwa, ale jeśli się sprzeciwią, przymusu stosować nie należy. Na tego zaś, kto ma przy sobie kobietę uwiedzioną lub zdobytą podstępem czy przemocą, trzeba nałożyć taką karę, jak za nierząd. Kara zaś dla nierządników określona jest jako czteroletnie wykluczenie ze wspólnoty. W pierwszym roku należy ich wykluczyć ze wspólnych modlitw żądając, by opłakiwali swe winy u drzwi świątyni, w drugim roku mogą być dopuszczeni do słuchania czytań z Pisma Świętego, w trzecim do pokuty, a w czwartym do udziału w zgromadzeniach ludu, ale bez dopuszczenia ich do ofiary, i potem dopiero można im zezwolić na przyjęcie świętych Tajemnic[93].

23. W odniesieniu do tych, którzy zawierają związki małżeńskie z dwiema siostrami czy dwoma braćmi, wystosowaliśmy pismo, którego odpis przesłaliśmy Waszej Świątobliwości. Tego natomiast, kto pojął żonę własnego brata, nie pierwej należy przyjąć, aż od niej odstąpi[94].

24. Wdowę, wciągniętą do spisu wdów, to znaczy pozostającą na utrzymaniu Kościoła, Apostoł uznał za zasługującą na wzgardę, jeśli ponownie zawrze związek małżeński. W odniesieniu do owdowiałego mężczyzny natomiast nie ma żadnych postanowień prawnych, ale kara przewidziana za powtórne małżeństwo jest dla niego wystarczająca. Jeśli wdowa sześćdziesięcioletnia postanowi znów zamieszkać razem z mężczyzną, nie może być uznana za zasługującą na przyjęcie świętych Tajemnic, dopóki nie poniecha grzechu pożądliwości. Ale jeśli wpisaliśmy ją na listę wdów przed upływem lat sześćdziesięciu, nasza to już wina, a nie tej kobiety[95].

25. Kto ma u siebie uwiedzioną przez siebie kobietę, podlega karze za uwiedzenie, ale należy mu zezwolić na posiadanie jej za żonę[96].

26. Nierząd nie jest związkiem małżeńskim, ani nawet początkiem małżeństwa. Toteż jeśli to możliwe, najlepszą rzeczą jest doprowadzenie do rozejścia się obcujących ze sobą w sposób nierządny. Jeśli jednak oboje pragną stanowczo mieszkać razem, należy nałożyć na nich karę jak za nierząd, ale ich nie rozdzielać, aby nie wynikło jeszcze większe zło[97].

27. W odniesieniu do kapłana, który nieświadomie uwikłał się w nieprawowity związek małżeński, określiłem już, czego należy się tu trzymać: może on zachować swe miejsce w stanie kapłańskim, ale od pozostałych czynności musi się powstrzymać. Człowiekowi takiemu wystarczy przebaczenie. Niekonsekwencją byłoby jednak, gdyby innym udzielał błogosławieństwa, kiedy sam wpierw powinien leczyć własne rany. Udzielanie bowiem błogosławieństwa to udzielanie uświęcenia. Jak natomiast ten, kto uświęcenia nie ma wskutek nieświadomego popełnienia grzechu, może udzielać go innym? A zatem kapłan taki nie powinien udzielać błogosławieństwa ani publicznie, ani jednostkowo, ani Ciała Chrystusowego rozdzielać innym, ani też pełnić żadnej innej funkcji liturgicznej, ale powinien poprzestać na przywileju zajmowania pierwszego miejsca i z żalem najgłębszym prosić Pana o wybaczenie mu grzechu popełnionego z niewiedzy[98].

30. W odniesieniu do winnych porwania nie mamy wprawdzie starodawnego kanonu, ale przedstawimy tu nasz własny pogląd: niech sami sprawcy i ci, którzy przykładają do tego rękę, będą przez trzy lata wykluczeni ze wspólnych modlitw. Porwanie jednak dokonane bez użycia przemocy karze nie podlega, jeśli ani chęć uwiedzenia, ani chęć grabieży nie powodowały uczynkiem. Wdowa może sobą rozporządzać i przysługuje jej prawo wyboru postępowania. Nie mamy zatem obowiązku troszczyć się tu o pozory[99].

31. Żona, której mąż odszedł i nie wrócił, a która zamieszka z innym, zanim dowie się o jego śmierci, dopuszcza się cudzołóstwa[100].

33. Kobieta, która porodziła w podróży i porzuciła swe dziecko, winna podlegać oskarżeniu o zabójstwo[101].

34. Kobiet, które dopuściły się cudzołóstwa, a grzech swój same wyznały powodowane pobożnością, lub którym dowiedziono tego grzechu w jakikolwiek sposób – ojcowie nasi nie nakazywali ujawniać publicznie, żebyśmy dowiódłszy im tego nie ściągnęli na nie kary śmierci, nakazali natomiast wyłączyć je ze wspólnoty [Kościoła], aż upłynie ich czas pokuty[102].

35. W przypadku porzucenia męża przez żonę trzeba rozważyć przyczynę porzucenia, a jeśli okaże się, że odeszła ona od niego bezpodstawnie, mąż zasługuje na przebaczenie, jej natomiast należy się kara. Przebaczenia należy mu udzielić, aby mógł uczestniczyć we wspólnocie Kościoła[103].

36. Żony żołnierzy, które ponownie zawarły związki małżeńskie podczas nieobecności swych mężów, podlegają temu samemu wymiarowi kary co kobiety, które postąpiły tak podczas podróży swych mężów, nie doczekawszy ich powrotu. W tym wypadku jednak zachodzą okoliczności łagodzące, gdyż prawdopodobieństwo śmierci mężów jest większe[104].

37. Kto porwawszy cudzą żonę poślubił ją potem, winien zostać oskarżony o cudzołóstwo popełnione wobec pierwszej swej żony, wobec drugiej natomiast obwiniony nie będzie[105].

38. Dziewczyny, które bez pozwolenia ojca zadają się z mężczyznami, dopuszczają się nierządu, ale jeśli pojednają się z rodzicami, to jak się zdaje, tym samym dają zadośćuczynienie za popełnione zło. Nie zaraz jednak należy je przywrócić do wspólnoty [Kościoła], ale dopiero po trzyletniej karze[106].

39. Kobieta, która współżyje z cudzołożnikiem, sama też jest cudzołożnicą przez cały ten czas[107].

40. Kobieta, która bez zgody pana domu oddała się mężczyźnie, dopuściła się nierządu, jeśli jednak potem bez przymusu zawarła z nim małżeństwo, godziwie ten związek małżeński zawarła. A zatem pierwszy związek był nierządem, a drugi jest małżeństwem, umowy bowiem, zawarte przez osoby będące pod czyjąś władzą, nie mają żadnej mocy wiążącej[108].

41. Kobieta owdowiała, która sama rozporządzając swą osobą zamieszka z mężczyzną, na przyganę nie zasługuje, jeśli nie ma nikogo, kto by współzamieszkiwanie to udaremnił, bo Apostoł powiada: „Jeśliby umarł mąż jej, wolna jest: może wyjść, za kogo chce, byle w Panu” (1 Kor 7,39)[109].

42. Związki kobiet z mężczyznami zawarte bez zgody tych, którzy nad nimi sprawują władzę, są nierządem. Ani zatem za życia ojca, ani za życia pana jednej ze stron wchodzący w takie związki nie są bez winy, ale gdy sprawujący władzę przystaną na współzamieszkiwanie, wtedy nabiera ono wiążących cech małżeństwa[110].

44. Diakonisa, która z poganinem dopuściła się nierządu, może być dopuszczona do wspólnoty [Kościoła], ale do ofiary może być dopuszczona dopiero w roku siódmym, i to oczywiście pod tym warunkiem, że żyje w czystości. Poganin, który po przyjęciu wiary ponownie zaczyna znieważać Boga, powraca do swego wymiotu. My natomiast nie pozwolimy, iżby ciało diakonisy, jako że jest uświęcone, popadło w niewolę cielesną[111].

46. Kobieta, która nie znając prawdy, zawarła związek z mężczyzną porzuconym na jakiś czas przez żonę, a potem zastała odprawiona, bo prawowita żona do mężczyzny tego powróciła, dopuściła się wprawdzie nierządu, ale nieświadomie. Nie należy więc jej wzbraniać zawarcia małżeństwa, lepiej by jednak było, jeśliby pozostała w swym stanie[112].

47. …niechaj wasze orzeczenie ma moc wiążącą. Skoro ich herezja jest niejako odroślą herezji marcjonistów, którzy żywią odrazę do małżeństwa, ze wstrętem odwracają się od wina i twierdzą, że Boże stworzenie jest zbrukane, nie przyjmujemy ich na łono Kościoła, jeśli nie ochrzczą się według naszego obrzędu chrztu[113].

48. Kobieta, która została porzucona przez męża, według mego mniemania winna pozostać samotna. Pan mówi bowiem: „Każdy, kto by opuścił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny rozpusty, sprawia, że ona cudzołoży” (Mt 5,32), a zatem przez nazwanie jej cudzołożnicą Pan zabrania jej związku z innym. Jakże bowiem mężczyzna mógłby być oskarżony jako winny cudzołóstwa, a kobieta miałaby być wolna od tego oskarżenia, chociaż Pan nazwał ją cudzołożnicą z powodu jej związku z innym mężczyzną?[114]

49. Uwiedzenia przy pomocy przemocy nie powinny stanowić podstawy do oskarżenia [dziewczyny]. A zatem również i niewolnica, jeśli została zgwałcona przez swego pana, winy za to nie ponosi[115].

50. Nie ma orzeczenia w sprawie trójżeństwa. A zatem związek zawarty po raz trzeci według prawa za małżeństwo nie uchodzi. Bez wątpienia takie praktyki uważamy za zbrukanie Kościoła, ale publicznego potępienia na związki te nie rzucamy, bo mogłoby to sprzyjać szerzeniu się rozpasanego nierządu[116].

52. Kobieta, która porzuciła urodzone w podróży dziecko, jeśli wzgardziła nim, chociaż mogła je ocalić, czy to licząc na to, że w ten sposób zatai swój grzech, czy powodując się okrutnym wprost i nieludzkim wyrachowaniem, winna być osądzona jak za zabójstwo. Jeśli jednak nie mogła o dziecko zadbać i jeśli wskutek warunków na odludziu, i z braku niezbędnych środków dziecko zmarniało, matkę należy uniewinnić[117].

53. Owdowiała niewolnica nie dopuszcza się ciężkiego przewinienia, jeśli skłoni się do ponownego małżeństwa, choćby nawet pozorowała to porwaniem jej przez mężczyznę. A zatem z tego powodu nie należy występować z żadnym oskarżeniem. Nie pozory bowiem podlegają osądowi, ale rzeczywisty zamiar. Zresztą jest rzeczą oczywistą, że nad kobietą taką ciąży kara za bigamię[118].

58. Kto dopuścił się cudzołóstwa, nie może dostępować sakramentów przez lat piętnaście. Cztery lata winien czyn swój opłakiwać publicznie, pięć lat dalszych pozostawać wśród słuchających, cztery lata następne winien być uważany za obciążonego przewiną i przez dwa lata ostatnie być wykluczonym ze wspólnoty wiernych[119].

59. Kto dopuścił się nierządu, nie może dostępować sakramentów przez lat siedem. Przez dwa lata winien czyn swój opłakiwać, przez dwa dalsze pozostawać wśród słuchających, przez dwa następne winien być uważany za obciążonego przewiną i przez rok jeszcze winien stać tylko wśród wiernych, a w ósmym roku dopiero może być dopuszczony do wspólnoty wiernych[120].

60. Kobieta, która złożyła ślub dziewictwa, a od swego ślubu odstąpiła, winna w swym życiu osobistym dopełnić czas kary, przewidziany za grzech nieczystości. To samo dotyczy tych kobiet, które złożyły ślub zostania mniszką, a od ślubu tego odstąpiły[121].

62. Kto z mężczyzną dopuścił się uczynków nieczystych, winien zostać obłożony karą w takim wymiarze czasu, jaki orzeka się za nierząd[122].

63. Kto wykazał swe bezeceństwo w obcowaniu ze zwierzętami, na pokucie winien spędzić czas taki sam, jak mowa o tym wyżej[123].

67. Kazirodczy związek między rodzeństwem winien być obłożony taką samą karą jak za zabójstwo[124].

68. Związek, który z uwagi na pokrewieństwo wyklucza małżeństwo godne ludzi, jeśli wyjdzie na jaw w następstwie popełnionego grzechu, winien być obłożony taką samą karą, jak za nierząd[125].

69. Jeśli lektor słowa Bożego ze swą żoną współżył przed zawarciem małżeństwa, przez rok winien być odsunięty od czytań, po czym znów może być do nich dopuszczony, pozostając jednak bez możliwości dostąpienia funkcji godniejszych. Jeśli natomiast wszedł on w potajemne związki pozamałżeńskie, to winien w ogóle zaprzestać posługiwania. To samo dotyczy każdego posługującego[126].

74. Jeśli natomiast ktokolwiek z tych, którzy popadli w wyżej wymienione grzechy, gorliwie odprawia pokutę, a ten, komu z Bożego miłosierdzia powierzono władzę odpuszczania grzechów lub nakładania pokuty, jeśliby wobec niezmiernej skruchy grzesznika okazał się bardziej litościwy, zmniejszając czas kary, to nie należy mu tego poczytywać za złe, bo wydarzenia przytoczone w Piśmie Świętym dają nam poznać, że ci, którzy z większym samozaparciem się czynią pokutę, rychlej też dostępują Bożego miłosierdzia[127].

75. Kto zbezcześcił się związkiem z siostrą własnego ojca lub matki, do domu modlitwy winien mieć wstęp wzbroniony, dopóki nie wyrzeknie się swego niegodziwego i występnego postępowania. Kiedy natomiast zrozumie swój odrażający grzech, winien przez trzy lata czyn swój opłakiwać publicznie, wystając u drzwi domu modlitwy i lud wchodzący prosząc o modlitwę, tak żeby lud zdjęło nad nim współczucie i żeby do Pana zanosił za niego prośby. Potem dopiero przez dalsze trzy lata winien on być dopuszczony tylko do słuchania czytań z Pisma Świętego i nauk, po czym winno się go z domu modlitwy wydalić i nie uważać za godnego współudziału w modłach. A jeśli potem z żalem wielkim będzie o to upraszał i na kolana padnie ze skruszonym sercem i pokorą wielką, należy uznać go za obciążonego winą przez dalsze trzy lata. I jeśli w ten sposób wydał godny owoc nawrócenia, w dziesiątym roku można go dopuścić do wspólnej modlitwy wiernych, z wykluczeniem jednak od ofiary, i jeśli jeszcze dwa lata następne wystawać będzie wśród wiernych zebranych na modlitwie, to wreszcie można go uznać za zasługującego na przyjęcie świętych Tajemnic[128].

76. Ta sama zasada dotyczy tych, którzy pojmują za żony swe synowe[129].

77. Kto natomiast porzuca kobietę, z którą prawowicie był związany, a pojmuje inną, zgodnie z wypowiedzią Pana podlega osądowi za cudzołóstwo. Kanony wszakże ojców naszych stanowiły, że winni tego grzechu mają przez rok swój uczynek opłakiwać publicznie, przez dwa lata poprzestawać na słuchaniu słowa Bożego, przez trzy lata winni być uważani za obciążonych przewiną, w siódmym roku stać wśród wiernych, a za godnych udziału w ofierze uznać ich można dopiero wtedy, jeśli z głębokim żalem wyrażą swą skruchę[130].

78. Ta sama zasada dotyczy tych, którzy pojmują za żonę rodzone dwie siostry, choćby nawet w różnym czasie[131].

79. Ci, którzy dali się ponieść namiętności do własnej macochy, podpadają pod ten sam kanon, co nastający na własne siostry[132].

80. Wielożeństwo ojcowie nasi pominęli w ogóle milczeniem jako zezwierzęcenie całkowicie obce rodzajowi ludzkiemu. Nam ukazuje się ono jako grzech w pewnej mierze cięższy niż nierząd, tak że słusznie winni tego występku podpadają pod te same kanony, mianowicie winni przez rok postępek swój opłakiwać publicznie, a przez trzy lata winno się ich uważać za obciążonych przewiną i dopiero potem dopuścić ich można do wspólnoty [Kościoła][133].

87. Pierwszą i najważniejszą rzeczą w sprawach tego rodzaju jest zachowywany u nas zwyczaj, który przytaczamy jako mający moc prawa, gdyż zasady te zostały nam przekazane przez świętych mężów. Jest on następujący: Jeżeli ktoś, opanowany przez nieczyste pożądanie, zawarłby nieprawy związek kolejno z dwoma siostrami, to nie będzie taki związek uznany za małżeństwo, ani też tacy nie będą zupełnie dopuszczani do wspólnoty kościelnej, dopóki nie rozłączą się ze sobą. Dlatego choćby nawet nie można było powiedzieć czegoś innego, to wystarczył by sam zwyczaj do ustrzeżenia się przed złem. Ponieważ jednak autor listu usiłował poprzez fałszywy dowód wprowadzić w życie takie zło, to i nam należy sięgnąć do pomocy rozsądku, chociaż u każdego w sprawach bardzo jasnych intuicja bywa mocniejsza od dowodów. Napisano bowiem, jak on mówi, w Księdze Kapłańskiej: „Nie poślubisz sobie jako zazdrosnej rywalki siostry twojej żony i nie będziesz odsłaniał jej nagości za życia tamtej” (Kpł 18,18). Z tekstu tego wynika jasno, jego zdaniem, że wolno poślubić siostrę żony po śmierci małżonki. Na to przede wszystkim odpowiem, że „cokolwiek mówi Zakon, to mówi do tych, którzy są pod Zakonem” (Rz 3,19). Inaczej bowiem podlegalibyśmy obrzezaniu, prawu szabatu i zakazowi spożywania niektórych pokarmów. Czyż więc, gdy znajdujemy coś sprzyjającego naszym upodobaniom, będziemy się „poddawać pod jarzmo niewoli [Zakonu]” (Ga 5,1), a gdy któryś z przepisów prawa jest zbyt ciężki, to będziemy uciekać do naszej wolności w Chrystusie? Zapytano mnie: Czy istnieje w Piśmie pozwolenie na wzięcie za żonę siostry zmarłej małżonki? Daliśmy odpowiedź dla nas bezpieczną i prawdziwą, że nie jest tak napisane, ale gdybyśmy tylko taką odpowiedzią zakończyli całą sprawę, to znaczyłoby to, że zachowujemy prawo, ale nie cytujemy słów Pisma. W ten sposób nawet ten, kto chciałby wziąć siostrę żony, mógłby uczynić to jeszcze za życia małżonki, bo i takie fałszywe rozumowanie może być tu zastosowane. Napisano bowiem, powie on, że „nie weźmiesz zazdrosnej rywalki”, a więc prawo pozwala poślubić taką, która nie jest zazdrosna. Może więc obrońca pożądliwości powiedzieć, że siostry wolne są od ducha zazdrości. Jeżeli więc nie ma przyczyny zabraniającej współżyć z obiema [siostrami], to cóż przeszkadza wziąć siostrę? Powiemy, że tego nie napisano, ale też i nie określono. Natomiast wyprowadzony wniosek pozwala uczynić jedno i drugie. Należałoby cofnąć się nieco wstecz, do poprzedzających wypowiedzi prawa i nimi właśnie uwolnić się od trudności. Należy też zaznaczyć, że prawodawca nie obejmuje wszystkich rodzajów grzechów, a szczególnie odrzuca grzechy Egipcjan, skąd wyszedł Izrael i Kanaanejczyków, gdzie się osiedlił. Czytamy bowiem: „Nie czyńcie tak, jak się czyni w ziemi egipskiej, w której mieszkaliście. Nie czyńcie też tak, jak czyni się w ziemi kanaanejskiej, do której was prowadzę” (Kpł 18,3). Prawdopodobnie ten rodzaj grzechu nie był wtedy dopuszczalny w życiu pogan, w związku z czym Prawodawca nie miał potrzeby przed nim przestrzegać, a wystarczającym dla odrzucenia jego zła było pouczenie. Dlaczego jednak zakazawszy większego [grzechu], przemilczał mniejszy? Dlatego, że dla wielu zwolenników cielesnej pożądliwości przeszkodą, jeśli chodzi o współżycie z siostrami żon, był przykład Patriarchy. A cóż nam należy czynić? Mówić o napisanym, czy też wyjawić to, co zastało przemilczane? W prawach tych bowiem również nie napisano, że ojciec i syn nie powinni chodzić do jednej nałożnicy, ale prorok poddaje taką praktykę ostrej ocenie, mówiąc: „Syn i ojciec chodzą do jednej dziewki” (Am 2,7). A ileż jeszcze innych rodzajów nieczystych pożądań wyuczono w szkole demonów, o których milczy Pismo Święte? Nie chcąc naruszać swojej powagi nazwami grzechów, Pismo oznaczyło nieczystość tylko ogólnymi nazwami, jak mówi Apostoł Paweł: „A rozpusta i wszelka nieczystość lub chciwość niech nawet nie będą wymieniane wśród was, jak przystoi świętym” (Ef 5,3). Pod pojęciem nieczystości Apostoł miał na uwadze wszelkie niegodne nazwy czyny mężczyzn i kobiet. W ten sposób przemilczenie nie daje pozwolenia zwolennikowi pożądliwości. A ja mówię, że prawodawca nie przemilczał tego rodzaju nieprawości, ale bardzo ostro zakazał. Słowa bowiem: „Nikt nie będzie się zbliżał do swojego krewnego, aby odsłaniać jego nagość” (Kpł 18,6), zawierają w sobie i ten rodzaj pokrewieństwa. Któż może być bowiem dla męża bliższym od żony, czyli od jego ciała? ponieważ „nie są już oni dwojgiem, ale jednym ciałem” (Rdz 2,24). Tym sposobem poprzez żonę siostra jej staje się krewną męża. Dlatego nie można poślubić matki żony i jej siostry, ponieważ swojej matki i jej siostry też nie można poślubić. Tak samo nie można poślubić siostry swojej żony, gdyż nie można wziąć za żonę własnej siostry. Odwrotnie, nie wolno też żonie współżyć z krewnymi męża, gdyż prawa pokrewieństwa są wspólne dla obu [stron]. Ja zaś każdemu, kto prosi o radę w sprawach małżeńskich oświadczam, że przemija postać tego świata i czas ma swój kres, „dopóki jednak trwa, winni również ci, którzy mają żony żyć tak, jakby ich nie mieli” (1 Kor 7,29.31). A jeżeli ktoś sprzeciwi się i przytoczy słowa „rośnijcie i mnóżcie się” (Rdz 1,28), to zaśmieję się nad tym, kto nie rozróżnia czasów wydania prawa. Powtórne małżeństwo jest lekarstwem przeciwko nierządowi, a nie zadośćuczynieniem swym zachciankom. Powiedziano bowiem: „Jeżeli nie mogą zachować wstrzemięźliwości, niech wstępują w związki małżeńskie” (1 Kor 7,9). „Niech wstępują w związki małżeńskie”, co nie znaczy, że mają popełniać nieprawość. Ci zaś, którzy plamią duszę pożądliwościami, nie baczą na naturę od dawna rozróżniającą nazwy pokrewieństwa. Jaką nazwą określą potomstwo zrodzone z dwóch takich małżeństw? Braćmi rodzonymi czy kuzynami? Z powodu pomieszania [pokrewieństwa] właściwa będzie dla nich jedna i druga nazwa. Nie czyń, człowieku, ciotki swych dzieci ich macochą, a tej, która zamiast zmarłej matki powinna je pieścić, nie pobudzaj do niepohamowanej zazdrości. Jedynie bowiem zazdrość macoch poza grób rozciąga nienawiść. Nawet wrogowie jednają się dzięki zmarłym, natomiast macochy od momentu śmierci [poprzedniej żony] zaczynają wzrastać w nienawiści. Z tego co powiedziałem wynika, że jeżeli kimś kierują popędy, to tym bardziej należy zabronić mu zawierania małżeństwa, „aby umiał utrzymać swe ciało w czystości i poszanowaniu, a nie w namiętności żądzy” (1 Tes 4,4-5). Nie chcę już więcej mówić, gdyż powstrzymuje mnie objętość listu. Pragnę, aby ta nieprawość nie zadomowiła się w naszym rejonie, ale pozostała w tych miejscach, gdzie miano odwagę ją popełnić[134].

88. Wziąłem twój list do ręki z całą wyrozumiałością, ale zdumiałem się, że chociaż mogłeś zwięźle i bez trudu faktami usprawiedliwić się przed nami, wolisz obstawać przy tym, co ci zarzucają, i w rozwlekłych wywodach usiłujesz zaleczyć to, co zaleczyć się nie da. Nie my pierwsi, ani nie tylko my, Grzegorzu, zarządziliśmy, żeby kobiety z mężczyznami razem nie zamieszkiwały. Zapoznaj się z przepisami wydanymi przez naszych świętych ojców na soborze nicejskim, zabraniającym wyraźnie wprowadzania kobiet do mieszkań osób duchownych. Na tym zresztą polega wzniosłość celibatu, że oznacza on wyrzeczenie się obcowania z kobietami. Jeśli więc ktoś w słowach tylko wyrzeczenie takie zapowiada, a w rzeczywistości czyni to, co mężczyźni żonaci, to jest rzeczą oczywistą, że w słowach tylko zabiega o wzniosłość dziewictwa, a od bezwstydnych uciech się nie powstrzymuje. Winieneś więc tym łatwiej przystać na nasze żądanie, że mówisz, iż wolny jesteś zupełnie od namiętności cielesnej. Istotnie, nie sądzę, iżby mężczyzna siedemdziesięcioletni dla pożądliwości zamieszkiwał razem z kobietą, a jeśli ustanowiliśmy to, co ustanowiliśmy, to nie dlatego, że miały zdarzać się jakieś praktyki niegodne, ale dlatego, że od Apostoła nauczyliśmy się, iż bratu nie należy stwarzać podstaw do upadku lub zgorszenia. Wiemy, że o ile jedni w tych warunkach zachowują się nienagannie, to jednak innym stwarzają one sposobność do grzechu. Z tego powodu, idąc po myśli ustanowienia świętych ojców, zarządzamy, żebyś rozstał się z tą kobietą. Dlaczego więc oskarżasz podległego nam biskupa i wspominasz o dawnej urazie? Dlaczego użalasz się na nas, że łatwowiernie nastawiamy uszu na pomówienia, zamiast nad samym sobą ubolewać, iż nie jesteś zdolny wyrzec się towarzystwa kobiety? Odpraw ją przeto z twego mieszkania i osadź w klasztorze. Niechaj przebywa ona wśród dziewic, a ty daj się obsługiwać przez mężczyzn, żeby z naszej przyczyny nie bluźniono imieniu Boga. Dopóki w taki sposób będziesz postępował, dopóty na nic ci się nie zda bezlik słów, jakie wypisujesz w swych listach, ale umrzesz gnuśny i będziesz musiał zdać Panu sprawę ze swej gnuśności. Jeśli zaś ośmielisz się — nie wykazawszy poprawy — rościć sobie nadal prawo do godności kapłańskiej, przed całym ludem zostaniesz wyklęty, a ci, którzy cię przyjmą, zostaną ekskomunikowani w całym Kościele[135].

 

Kanony św. Grzegorza z Nyssy (zm. 394)

 

4. Grzechy wywodzące się z pożądliwości i żądzy należy podzielić w następujący sposób: Jedne z nich nazywają się cudzołóstwem, a inne nierządem. Niektórzy zaś skrupulatni badacze postanowili także grzech nierządu nazwać cudzołóstwem, ponieważ jeden jest prawowity związek żony z mężem i męża z żoną. Wszystko więc, co jest nieprawe już jest wbrew prawu, a kto bierze to, co nie jest jego, bierze cudzą własność. Człowiekowi została dana przez Boga jedna pomocnica, a nad żoną postawiona jest jedna głowa. Jeżeli ktoś „umiał utrzymywać ciało własne [w świętości i czci]”, jak powiedział Boski Paweł (1 Tes 4,4), to prawo naturalne nakazuje sprawiedliwie je używać. Jeżeli zaś ktoś zwróci się nie ku swojej własności, to bez wątpienia pochwyci to, co jest cudze. Dla wszystkich cudze jest to, co nie jest ich własnością, nawet gdyby nie było w pobliżu właściciela. Z tego też powodu wytrwale badającym ten problem nierząd wydaje się być niezbyt dalekim od grzechu cudzołóstwa, gdyż i Pismo mówi: „Dlaczego masz się rozkoszować obcą” (Prz 5,20). Skoro jednak ojcowie okazywali słabym pewne miłosierdzie, to ustanowili też w odniesieniu do tych grzechów następujące ogólne rozróżnienie: Nierządem nazywa się spełnienie żądzy, uczynione z kimś bez wyrządzenia krzywdy innej jeszcze osobie, podczas gdy z cudzołóstwem związana jest krzywda i zniewaga innego związku [małżeńskiego]. Do tego rodzaju [grzechów] odnosi się też sodomia i homoseksualizm, ponieważ grzechy te są cudzołóstwem przeciwnym naturze. Przy takim podziale różnych rodzajów tych grzechów ogólne leczenie polega na tym, aby człowiek stał się przez pokutę czystym i wolnym od niewłaściwej żądzy służącej zaspokojeniu ciała. Ponieważ zaś skalanie się nierządem nie łączy się z grzechem zniewagi i krzywdy, z tego też powodu dłuższy czas pokuty wyznaczono tym, którzy skalali się cudzołóstwem lub też innymi związkami, jak łączenie się ze zwierzętami lub pociąg do mężczyzn. W tych bowiem wypadkach, jak już powiedziałem, grzech staje się cięższym: Jeden polega na niedozwolonym pociągu, a drugi na krzywdzie wyrządzonej innemu. Trzeba więc rozróżniać sposób pokuty w grzechach płynących z rozkoszy. Ten, kto zdecydował się na wyznanie grzechów, jako już rozpoczynający leczenie swojej choroby, gdyż dobrowolnie zdecydował się być oskarżycielem swoich tajemnic i okazał oznakę zmiany ku lepszemu, niech ma pokutę łagodniejszą, natomiast przyłapany na złym uczynku lub też podejrzany o taki czyn, bądź oskarżony, ma być poddany dłuższej pokucie, aby był oczyszczony przez większą surowość i w ten sposób dopuszczony do wspólnoty świętych Tajemnic. Kanon w tym względzie jest następujący: Ten, kto skalał się nierządem, niech będzie całkowicie odsunięty od kościelnej modlitwy na okres trzech lat i niech uczestniczy jedynie w słuchaniu Pisma, a przez następne trzy lata niech modli się z pokutującymi, a w końcu niech przystąpi do świętych Tajemnic. W zależności od tego, jak gorliwie pokutuje i okazuje swoim życiem powrót do dobra, dbający o kościelną ekonomię może mu skrócić czas słuchania Pisma i szybciej skierować go ku nawróceniu. Może więc skrócić czas pokuty i szybciej dopuścić do komunii zgodnie z tym, jak sam postrzega stan leczonego. Jak bowiem zabroniono rzucać perły przed wieprze, tak i bezsensem byłoby pozbawiać drogocennej perły tego, kto przez oddalenie się od grzechu i oczyszczenie stał się już człowiekiem. Natomiast nieprawość uczyniona przez cudzołóstwo i inne rodzaje nieczystości, jak powiedziano wyżej, niech będzie leczona tym samym lekarstwem, co i grzech nierządu, ale przez dłuższy czas. Należy przy tym zwracać uwagę na stan leczonego, podobnie jak i opanowanego przez nieczystość nierządu, aby wcześniej lub później przywrócić im wspólnotę [z Kościołem][136].

 

Kanony św. Tymoteusza Aleksandryjskiego (zm. 385)

 

5. Jeżeli żona współżyje ze swym mężem w nocy, lub mąż ze swą żoną, a rano ma miejsce zgromadzenie eucharystyczne, to czy mogą oni przystąpić do komunii?

Nie powinni. Mówi bowiem Apostoł: „Nie odmawiajcie sobie wzajemnie, chyba za obopólną zgodą na pewien czas, aby oddać się modlitwie, a potem znów wróćcie do siebie, aby was szatan nie kusił z powodu waszej niewstrzemięźliwości” (1 Kor 7,5)[137].

7. Czy kobieta, która stwierdzi, że przydarzyło się jej to, co zwykle przydarza się kobietom, powinna w tym dniu przystąpić do świętych Tajemnic czy też nie?

Nie powinna dopóki się nie oczyści[138].

8. Czy kobieta, która urodzi [dziecko] przed świętą Paschą, to jest w Wielkim Tygodniu, powinna pościć i nie pić wina, czy też jest zwolniona z postu i z zakazu picia wina ze względu na to, że urodziła?

Post został ustanowiony dla upokorzenia naszego ciała. Skoro więc ciało jest już upokorzone i słabe, to powinna przyjmować pożywienie i napój, jak chce i może[139].

11. Jeżeli ktoś wezwie kapłana na ceremonię małżeńską, a ten usłyszy, że zawierane małżeństwo jest nieprawe, lub między krewnymi, lub też panna młoda jest siostrą zmarłej żony, to czy kapłan winien im towarzyszyć, lub też składać za nich ofiarę?

Odpowiem jednym słowem: Jeżeli kapłan usłyszy, że małżeństwo jest nieprawe i jeżeli to małżeństwo faktycznie jest nieprawe, to kapłan nie powinien uczestniczyć w cudzych grzechach[140].

13. W jakie dni tygodnia małżonkowie winni powstrzymywać się od współżycia, a w jakie dni mają do tego prawo?

Podtrzymuję to, co przedtem powiedziałem. Apostoł mówi: „Nie odmawiajcie sobie wzajemnie, chyba za obopólną zgodą na pewien czas, aby oddać się modlitwie, a potem znów wróćcie do siebie, aby was szatan nie kusił z powodu waszej niewstrzemięźliwości” (1 Kor 7,5). Trzeba jednak koniecznie powstrzymywać się w sobotę i niedzielę, gdyż w te dni składana jest Bogu duchowa ofiara[141].

15. Jeżeli czyjaś żona jest opętana do tego stopnia, że nosi okowy, a jej mąż mówi, że nie może się opanować, i chce poślubić inną, to czy może to uczynić, czy też nie?

Występuje tu problem cudzołóstwa i nie wiem, co odpowiedzieć[142].

 

Kanony św. Teofila Aleksandryjskiego (zm. 412)

 

5. Sprawę Panufa, wyświęconego na diakona w Lyko, należy dokładnie zbadać. Jeżeli zostanie dowiedzione, że będąc jeszcze katechumenem pojął on za żonę swoją siostrzenicę i po chrzcie został wprowadzony do stanu duchownego, to niech w nim pozostanie, jeżeli ona umarła, a on po chrzcie z nią nie współżył. Jeżeli jednak pojął siostrzenicę za żonę będąc już wiernym, to niech zostanie wykluczony za stanu duchownego. Nie można tu też niczego zarzucać biskupowi Apollonowi, jeżeli go wyświęcił z niewiedzy[143].

6. Sprawę Jakuba trzeba zbadać. Jeżeli będąc lektorem okazał się winnym grzechu nieczystości i został przez kapłanów usunięty, a potem przyjął święcenia, to niech zostanie wykluczony [ze stanu duchownego], po dokładnym zbadaniu sprawy, a nie tylko na podstawie podejrzenia pochodzącego z plotek i złośliwości. Jeżeli się okaże niewinnym, niech pozostanie w stanie duchownym. Nie należy bowiem zważać na nieuzasadnione zarzuty[144].

13. Maksym twierdzi, że zawarł nieprawy związek małżeński, ponieważ nie znał praw kościelnych. Smuci go jednak odłączenie od wspólnoty Kościoła i twierdzi, że popełnił nieprawość z niewiedzy. Powstrzymuje się przy tym od nieprawego współżycia, na co godzi się i jego żona. Jeżeli sprawdzisz, że faktycznie tak jest i minęło już od ich ślubu dziesięć lat, to można ich umieścić wśród katechumenów. Uczyń tak. Jeżeli jednak zauważysz, że chcą oszukiwać i potrzeba przeciwko nim jeszcze trochę surowości, to uczyń tak, jak ci podsuwa Bóg, kierując się we wszystkim rozwagą. Będąc na miejscu lepiej możesz poznać ich zamiary[145].



[1] Przekładu dokonano według wydania krytycznego: P. Joannou, Discipline générale antique, Roma, 1962-1963, T. 1, cz. 1: Les Canons de Conciles Oecuménique (II-IX siècle); cz. 2: Les Canons de synodes particuliers (IV-IX siècle); T. II: Les Canons des Pères Grecs [dalej: Joannou]. Joannou I, 2, s. 10.

[2] Joannou I, 2, s. 16.

[3] Joannou I, 2, s. 16.

[4] Joannou I, 2, s. 17.

[5] Joannou I, 2, s. 19.

[6] Joannou I, 2, s. 19.

[7] Joannou I, 2, s. 32.

[8] Joannou I, 2, s. 35-36.

[9] Joannou I, 2, s. 46.

[10] Joannou I, 2, s. 48.

[11] Joannou I, 1, s. 10.

[12] Joannou I, 1, s. 80-81.

[13] Joannou I, 1, s. 81-82.

[14] Joannou I, 1, s. 82.

[15] Joannou I, 1, s. 90.

[16] Sobór został zwołany w 691 roku przez cesarza Justyniana II (685-695 i 705-711).

[17] Joannou I, 1, s. 125-130.

[18] Joannou I, 1, s. 130.

[19] Joannou I, 1, s. 130.

[20] Joannou I, 1, s. 131-132.

[21] Joannou I, 1, s. 138-139.

[22] Joannou I, 1, s. 140-142.

[23] Joannou I, 1, s. 156.

[24] Joannou I, 1, s. 156-157.

[25] Joannou I, 1, s. 160-161.

[26] Joannou I, 1, s. 184.

[27] Joannou I, 1, s. 185-186.

[28] Joannou I, 1, s. 186.

[29] Joannou I, 1, s. 189-190.

[30] Joannou I, 1, s. 190-192; kanony św. Bazylego patrz dalej: 23, 58-60 i 67-68.

[31] Joannou I, 1, s. 209.

[32] Joannou I, 1, s. 209-210.

[33] Joannou I, 1, s. 220.

[34] Joannou I, 1, s. 222.

[35] Joannou I, 1, s. 222-224; kanony św. Bazylego Wielkiego patrz dalej: 9, 35, 37, 77.

[36] Joannou I, 1, s. 227-228.

[37] Joannou I, 1, s. 228-229.

[38] Joannou I, 1, s. 235.

[39] Joannou I, 1, s. 320.

[40] Joannou I, 1, s. 321.

[41] Joannou I, 2, s. 64.

[42] Joannou I, 2, s. 64-65.

[43] Joannou I, 2, s. 69.

[44] Joannou I, 2, s. 70.

[45] Joannou I, 2, s. 70.

[46] Joannou I, 2, s. 70.

[47] Joannou I, 2, s. 71.

[48] Joannou I, 2, s. 73.

[49] Joannou I, 2, s. 75.

[50] Joannou I, 2, s. 76.

[51] Joannou I, 2, s. 76.

[52] Joannou I, 2, s. 78.

[53] Joannou I, 2, s. 78-79.

[54] Joannou I, 2, s. 79.

[55] Joannou I, 2, s. 80.

[56] Joannou I, 2, s. 89.

[57] Joannou I, 2, s. 90.

[58] Joannou I, 2, s. 93.

[59] Joannou I, 2, s. 93.

[60] Joannou I, 2, s. 95.

[61] Joannou I, 2, s. 95.

[62] Joannou I, 2, s. 96.

[63] Joannou I, 2, s. 96.

[64] Joannou I, 2, s. 98-99.

[65] Joannou I, 2, s. 130.

[66] Joannou I, 2, s. 134-135.

[67] Joannou I, 2, s. 143.

[68] Joannou I, 2, s. 143.

[69] Joannou I, 2, s. 151.

[70] Joannou I, 2, s. 151.

[71] Joannou I, 2, s. 152.

[72] Joannou I, 2, s. 216.

[73] Joannou I, 2, s. 217.

[74] Joannou I, 2, s. 225.

[75] Joannou I, 2, s. 227.

[76] Joannou I, 2, s. 230.

[77] Joannou I, 2, s. 238.

[78] Joannou I, 2, s. 252. Cesarzem był wtedy na Zachodzie Honoriusz (395-423), a na Wschodzie Teodozjusz II (408-450). Podobny edykt nigdy nie został wydany.

[79] Joannou II, s. 12.

[80] Joannou II, s. 13.

[81] Kanony św. Bazylego, zawarte w jego listach, na język polski przetłumaczył W. Krzyżaniak, Św. Bazyli Wielki, Listy, Warszawa, 1972 [dalej: Krzyżaniak]. i dalej cytowany jest jego przekład. Krzyżaniak, s. 187.

[82] Krzyżaniak, s. 187-188.

[83] Krzyżaniak, s. 188-189.

[84] Krzyżaniak, s. 189.

[85] Krzyżaniak, s. 189.

[86] Krzyżaniak, s. 189-191.

[87] Krzyżaniak, s. 191-192.

[88] Krzyżaniak, s. 193.

[89] Krzyżaniak, s. 203-205.

[90] Krzyżaniak, s. 205.

[91] Krzyżaniak, s. 205-206.

[92] Krzyżaniak, s. 206.

[93] Krzyżaniak, s. 206-207.

[94] Krzyżaniak, s. 207.

[95] Krzyżaniak, s. 207.

[96] Krzyżaniak, s. 207.

[97] Krzyżaniak, s. 207.

[98] Krzyżaniak, s. 207-208.

[99] Krzyżaniak, s. 209.

[100] Krzyżaniak, s. 209.

[101] Krzyżaniak, s. 209.

[102] Krzyżaniak, s. 209.

[103] Krzyżaniak, s. 210.

[104] Krzyżaniak, s. 210.

[105] Krzyżaniak, s. 210.

[106] Krzyżaniak, s. 210.

[107] Krzyżaniak, s. 210.

[108] Krzyżaniak, s. 210.

[109] Krzyżaniak, s. 210.

[110] Krzyżaniak, s. 210-211.

[111] Krzyżaniak, s. 211.

[112] Krzyżaniak, s. 211.

[113] Krzyżaniak, s. 211-212.

[114] Krzyżaniak, s. 212.

[115] Krzyżaniak, s. 212-213.

[116] Krzyżaniak, s. 213.

[117] Krzyżaniak, s. 237.

[118] Krzyżaniak, s. 237.

[119] Krzyżaniak, s. 238-239.

[120] Krzyżaniak, s. 239.

[121] Krzyżaniak, s. 239.

[122] Krzyżaniak, s. 239.

[123] Krzyżaniak, s. 239.

[124] Krzyżaniak, s. 240.

[125] Krzyżaniak, s. 240.

[126] Krzyżaniak, s. 240.

[127] Krzyżaniak, s. 241.

[128] Krzyżaniak, s. 241-242.

[129] Krzyżaniak, s. 242.

[130] Krzyżaniak, s. 242.

[131] Krzyżaniak, s. 242.

[132] Krzyżaniak, s. 242.

[133] Krzyżaniak, s. 242.

[134] Joannou II, s. 162-169. Św. Bazyli odpowiada na list nieznanego autora o imieniu Diodor, który zezwalał na małżeństwo z siostrą zmarłej żony.

[135] Krzyżaniak, s. 97-98. Św. Bazyli odpowiada na list nieznanego bliżej prezbitera.

[136] Joannou II, s. 287-288.

[137] Joannou II, s. 242-243. Z Responsa canonica św. Tymoteusza, PG 23, 1295-1310.

[138] Joannou II, s. 243.

[139] Joannou II, s. 244.

[140] Joannou II, s. 246-247.

[141] Joannou II, s. 248-249.

[142] Joannou II, s. 250.

[143] Joannou II, s. 266-267.

[144] Joannou II, s. 267.

[145] Joannou II, s. 272.

ks. Henryk Paprocki