tłumaczenia
2013-10-25
Każda próba wniknięcia w sens życia wywołuje sprzeciwy z dwóch stron – z punktu widzenia racjonalistycznego i z punktu widzenia religijnego. Jednym wydaje się ona niedopuszczalnym poniżeniem umysłu człowieka, niezgodną z jego godnością kapitulacją wobec objawienia. Innym natomiast wydaje się być niedopuszczalną pychą myśli ludzkiej, pretensją wniknięcia w tajemnicę, która jest ukryta na wieki.
2013-10-25
Od takiej lub innej oceny rozumu i życia religijnego człowieka zależy nasza ocena tworu ludzkiego umysłu – kultury.
2013-10-24
"Znowu i znowu, z niezwykłą wyrazistością przebijają się do świadomości wszystkie grzechy, wszystkie „drobne” podłości. Coraz głębiej, jak ognistymi literami, wpalają się w duszę te „drobne” braki uwagi, egoizm i brak serca, powoli kaleczące duszę. Nigdy nic wyraźnie złego. Nigdy nic jawnie, namacalnie grzesznego. Ale zawsze (zawsze, Panie!) drobiazgi. Z drobiazgów – stosy. I oglądając się do tyłu nic nie widzisz, poza brudem. Nic dobrego… O, Panie!"
2013-10-23
Poza wyzwiskami w prasie, wywołanymi przez drugi koszyk Opadłych liści – dla mnie smutnych, jak wszelkie wyzwiska, otrzymałem od kilku swoich przyjaciół (mówiąc ściśle – od wszystkich najbliższych) szczególne, wyjątkowe uwagi niezwykłej głębi i dobrze umotywowane. Jestem „słabym człowiekiem” i napisałem „słabą książkę” – „popsułem swoje Odosobnione, wprowadziłem weń szum”. „Wszystko, co było poważne w Odosobnionym, rozpłynęło się”. Wszystkie uwagi w tym stylu. Niech jednak przyjaciele przemówią swoim językiem, a nie moim.
2013-10-23
Waria przywiozła na Boże Narodzenie dwie dwóje, z niemieckiego i matematyki. Przywitaliśmy ją sucho i prawie z nią nie rozmawiamy. Ona zmieszała się. Zagląda w oczy, uśmiecha się z poczuciem winy i przymilająco, ale nie zwracamy na to uwagi. Jednak po kilku dniach pozwolono jest pójść do pokoju Szury, w którym zebrały się dwie studentki, Szura i wszystkie dzieci.
2013-10-23
W ciemnoszaro-niebieskiej chuście, z małą wąską głową, z krótkimi, do łokci rękawami i bosa, wyszła mi na spotkanie dziewczyna, kiedy sam szedłem na kawę – z zapałkami, z papierośnicą i popielnicą („nocne”) – zbliżyła się, nisko pochyliła i pocałowała mnie w rękę. Pociemniało mi w oczach („Co?”, „Jak?”). Ona coś powiedziała w nieznanym mi języku („Co?”, „Po co?”) i poszła dalej.
2013-10-23
Dlaczego tak się denerwuję z powodu literatury (antypatia)? Jest w tym coś szczególnego. Nie tylko we mnie, ale i w gwiazdach (los, historia). A nawet, być może, coś, czego sam nie rozumiem?
2013-10-23
Zdumiewa, że rosyjscy pisarze nie przedstawiają inaczej rosyjskiego pisarza, jak człowieka, który nienawidzi Rosję, nie szanuje Cara, pogardza rządem, i jedynie do czasu powstrzymuje się, aby nie dokonać jawnego „wystąpienia”. Jednak jego „wewnętrzne myśli” są szlachetne, to znaczy najpiękniejsze.
A kiedy jest on po prostu pisarzem rosyjskim, nawet nie jest „prawicowy” – wtedy rzucają się na niego, jak na zdrajcę. Dlaczego?
Jest to nawet nie tyle tragiczne, co wodewilowe. Taki wodewil był grany z Czechowem. Ale się nie udał.
2013-10-22
Rzadko który myśliciel zasłużył na takie zapomnienie – przymusowe – jak Wasyl Rozanow. W czasach radzieckich jego nazwisko nie było wymieniane. Co najwyżej „specjaliści od Dostojewskiego” znali jego książkę „Legenda o Wielkim Inkwizytorze”. Gdy władza chyliła się już ku upadkowi, pozwalano na wspominanie Bierdiajewa, Łosskiego, Bułgakowa, Florenskiego, ale nie Rozanowa. Tak, jakby nie istniał. Nie urodził się, nie żył i nie umarł. Po prostu go nie było. Chociaż pozostało po nim 50 tomów dzieł, z których 20 ma nieprzemijającą wartość.
2013-10-22
Wiatr szumi o północy i zrywa liście… Podobnie życie w swym szybkim biegu wyrywa z naszej duszy westchnienia, słowa zachwytu, pół-myśli, pół-uczucia… które będąc dźwiękowymi urywkami mają to znaczenie, że „wyszły” wprost z duszy, bez żadnego opracowania, bez celu, bez zamiaru – bez niczego postronnego… Po prostu – „dusza żyje”… to znaczy „żyła”, „oddychała”… Od dawna już te „nieoczekiwane słowa” z jakiegoś powodu podobały mi się. Mówiąc ściśle, one płyną w nas nieprzerwanie, ale nie zdążamy ich zapisywać (nie ma papieru pod ręką) – i one umierają. Później nie można ich sobie przypomnieć. Coś jednak zdążyłem zapisać. Notatki rozrastały się. Postanowiłem zebrać te „opadłe liście”.
<  1  2  3  4  5  6    >